Upewnij się, komu ufasz !
Dodane przez Redakcja dnia 27 marzec 2015 20:16:32

Szok. Drugi pilot samolotu pasażerskiego niemieckich linii lotniczych, lecącego z Barcelony do Dusseldorfu, zabarykadował się w kokpicie i świadomie rozbił go we francuskich Alpach!


Stu czterdziestu czterech pasażerów zajmując rankiem 24 marca 2015 roku miejsca w airbusie A320 powierzyło swój los w ręce dobrze wyszkolonych i wzbudzających zaufanie sześciu członków załogi.  Niestety, dla wszystkich lot 4U 9525 okazał się dramatycznym końcem życia. Owszem, niejednemu z nich mogła przemknąć myśl o tym, jak wiele czynników w tej podróży może zawieść, ale do głowy by im nie przyszło, że śmierć przyjdzie ze strony pilota. 


Treść rozszerzona

Szok. Drugi pilot samolotu pasażerskiego niemieckich linii lotniczych, lecącego z Barcelony do Dusseldorfu, zabarykadował się w kokpicie i świadomie rozbił go we francuskich Alpach!


Stu czterdziestu czterech pasażerów zajmując rankiem 24 marca 2015 roku miejsca w airbusie A320 powierzyło swój los w ręce dobrze wyszkolonych i wzbudzających zaufanie sześciu członków załogi.  Niestety, dla wszystkich lot 4U 9525 okazał się dramatycznym końcem życia. Owszem, niejednemu z nich mogła przemknąć myśl o tym, jak wiele czynników w tej podróży może zawieść, ale do głowy by im nie przyszło, że śmierć przyjdzie ze strony pilota. Przecież to najmocniejsze ogniwo w całym łańcuchu pasażerskiego poczucia bezpieczeństwa. Nieważne z jakich powodów tak zrobił. Zaufali mu, a on powiózł ich ze sobą prosto na skały.


Biblia niejednokrotnie mówi o naszym życiu jako o swoistej, krótkiej podróży, której celem jest żywot wieczny. W czyje ręce powierzyliśmy swój los na tę drogę? Księdza? Prezydenta? Jakiegoś lidera, żeby nie powiedzieć - demagoga? A może wystarcza nam zaufanie do samego siebie?  Bywa nawet, że samo wykształcenie, wysoka pozycja społeczna, czy też pieniądze - dla niejednego człowieka stają się źródłem poczucia bezpieczeństwa. W dobrym nastroju wyrusza i odbywa życiową podróż z przekonaniem, że dotrze do celu. Tymczasem Biblia mówi: Niejedna droga zda się człowiekowi prosta, lecz w końcu prowadzi do śmierci [Prz 14,12]. Wzbudzający nasze zaufanie ludzie, możliwości i środki, mogą niestety okazać się tragicznie zawodne.


Tak mówi Pan: Przeklęty mąż, który na człowieku polega i z ciała czyni swoje oparcie, a od Pana odwraca się jego serce! [Jr 17,5]. Nawet na zwykłej drodze mądry kierowca stosuje zasadę ograniczonego zaufania. W każdej chwili bowiem ktoś lub coś może w ruchu drogowym  zawieść. Tym bardziej nie ufajmy ślepo w sprawach wiecznego zbawienia. Niech nam tu nie wystarcza, że ktoś założy sutannę czy ładny garnitur albo, że często występuje w telewizji. To czy nasze doczesne życie zakończy się dla nas przejściem do życia wiecznego, czy na wieczne potępienie jest przecież sprawą wagi najwyższej! Upewnijmy się, komu ufamy.


Wstrząśnięty prawdą o tym, jak stu czterdziestu dziewięciu ludzi w miniony wtorek zawiodło się na człowieku, który wzbudzał zaufanie, całym sercem zwracam się ku Bogu i błagam: W sprawach zbawienia swojej własnej duszy ufajmy wyłącznie i bezpośrednio samemu Zbawicielowi, Jezusowi Chrystusowi. 


Marian Biernacki (dzisiajwswietlebiblii.blogspot.com)