Jezus silniejszy, niż ci się wydawało
Dodane przez Redakcja dnia 06 kwiecień 2007 02:04:25

Autor: Włodek Tasak

Szukanie pełnego i osobistego objawienia Chrystusa, wykraczającego poza konwencję religijnej tradycji, jest kluczowe dla odnalezienia innej jakości naszego życia...

Gdybyśmy zapytali chrześcijan (choć nie tylko ich), jak wyobrażają sobie Jezusa na tle realiów współczesnego świata, najprawdopodobniej otrzymalibyśmy obraz znany ze sztampowej lektury ewangelii (podkreślony w naszej wyobraźni przez filmy o Jezusie). Byłby to Jezus łagodny intelektualista, toczący potyczki słowne z faryzeuszami; Jezus współczujący dobroczyńca, z troską pochylający się nad dotkniętymi przez choroby; Jezus cierpliwy Odkupiciel, poniewierany przez rzymskich żołnierzy i straż świątynną, okazujący nad nimi moralną wyższość, ale pozostawiający ich z poczuciem własnej siły i przewagi. A dlaczego nie sięgniemy po inne obrazy (z Biblii przecież, bo nie z własnej fantazji)? I nie chodzi mi nawet o prorocze wizje Jezusa - Jezus Pantokrator czy Jezus Pan Zastępów, ale o obrazy z ewangelii, które odbieramy zgodnie z powyższą konwencją. A przecież w rzeczywistości Jezus nie jest hamletyzującym intelektualistą, ale odważnym burzycielem zatęchłego porządku – burzącym świat religijnych konwenansów, pustych słów i gestów. Nie kiwa ze współczuciem głową nad chorym, poprawiając mu poduszkę, żeby wygodniej mu się umierało, ale uzdrawia go, wypędzając demony, kiedy trzeba. Znosi cierpienie i obelgi, ale cały czas swoją, pełną godności i królewskiego majestatu postawą pokazuje, kto jest prawdziwym zwycięzcą i kto kontroluje sytuację (czyż nie tego dowodzi wspaniały dialog z Piłatem: Rzekł więc do niego Piłat: Ze mną nie chcesz rozmawiać? Czy nie wiesz, że mam władzę wypuścić cię i mam władzę ukrzyżować cię? Odpowiedział Jezus: Nie miałbyś żadnej władzy nade mną, gdyby ci to nie było dane z góry (…) Odtąd Piłat starał się wypuścić go, ale Żydzi krzyczeli głośno: Jeśli tego wypuścisz, nie jesteś przyjacielem cesarza… – J 19:10-12).

Boimy się szukać nowych, pogłębionych interpretacji tekstów biblijnych, bo pachnie nam to jakimś rewizjonizmem i liberalizmem teologicznym. Na szczęście Bóg się tego nie obawia i pracowicie przypomina nam prawdy, o których zapomnieliśmy, albo nigdy nie zwróciliśmy na nie uwagi.

Nikt się do tego nie przyzna, ale prawda jest taka, że pielęgnowanie obrazu Jezusa poniewieranego, upodlonego i zewnętrznie pokonanego buduje w nas, chrześcijanach postawę adekwatnej słabości, wycofania się ze świata, niepewności. Czyli tego wszystkiego, co charakteryzowało uczniów po ukrzyżowaniu Jezusa. Jednak oni niewiele później doświadczyli zesłania Ducha Świętego, zgodnie z zapowiedzią Jezusa (…wy po niewielu dniach będziecie ochrzczeni Duchem Świętym - Dz 1:5), co całkowicie wyleczyło ich z tej traumy[1]. W Dziejach Apostolskich poznajemy chrześcijan jako odważnych, pewnych tego w co i komu wierzą. My, często obawiając się przyjęcia tego chwalebnego działania Ducha Świętego, skazujemy się na utrwalanie tego poczucia poniżenia.

Co więcej, przyjmując tak zrozumianą postawę Jezusa za wzorzec, uważamy, że powielanie takiego cierpiętnictwa jest największą cnotą chrześcijańską. Doświadczyć odrzucenia (Jezus wzgardzony w Nazarecie), doświadczyć cierpienia (Jezus biczowany), doświadczyć rozczarowania (Jezus opuszczony przez uczniów w Getsemane) – niektórzy w tym chcieliby widzieć istotę życia i naśladowania Chrystusa.

Nie w tym jednak przejawiała się chwała Chrystusa. Ale w tym, że dokonał swego dzieła pomimo takich doświadczeń. Cierpienie nie było sensem samym w sobie, ono było obrazem siły Chrystusa, który cierpiąc (odrzucenie czy ból), jako przeszkody narzucone Mu przez szatana, nie ugiął się, nie cofnął się, ale doszedł do celu, jaki wyznaczył Mu Ojciec.

My nie mamy być tymi, którzy cierpiąc odkupują ten świat – to zostało już dokonane. To było rolą Jezusa. My mamy być tymi, którzy wierząc i czerpiąc z mocy Bożej – przemieniają ten świat (…weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi - Dz 1:8).

Szukanie pełnego i osobistego objawienia Chrystusa, wykraczającego poza konwencję religijnej tradycji, jest kluczowe dla odnalezienia innej jakości naszego życia, naszego powołania i naszej służby. Jeśli pozostaniemy przy cząstkowym, także i one takimi będą.


Przypis:
1. A On sam się od tego dojmującego doświadczenia uwolnił przez doświadczenie mocy zmartwychwstania.
(za BSI)