Sabina
Dodane przez Redakcja dnia 17 sierpień 2006 14:27:14

Mam na imię Sabina.
Urodziłam się 1986.03.06 w Polsce. Pochodzę z rodziny katolickiej, w której tradycja chodzenia do kościoła lub uczestniczenie w życiu kościoła nigdy nie były ważne. Moje dzieciństwo przebiegało dość radośnie i beztrosko. Jednak z biegiem czasu zaczęło się to zmieniać. Mój ojciec z zawodu jest górnikiem, a atmosfera tej pracy powoduje, że osoby pracujące tam coraz więcej piją i krzyczą. Atmosfera w domu stawała się dla mnie z upływem lat nie do zniesienia. Było to między innymi powodem tego, że w domu spędzałam coraz mniej czasu i szukałam możliwości spędzania go inaczej. Zaangażowałam się w harcerstwo, różnego rodzaju kluby filmowe, teatralne, filozoficzne. Osiągnęłam swój cel - nie było mnie w domu. Jednak ta cała sytuacja powodowała we mnie ogromne zamknięcie na ludzi, zaczęłam tworzyć wewnątrz siebie świat, w którym nie istnieje miłość, przyjaźń, nie potrafiłam mówić o sobie i swoich emocjach, nie znałam nikogo, kto miał by podobną sytuację i moje życie stało się tematem tabu. Z drugiej strony nie mogłam nic po sobie dać poznać, więc byłam niezwykle radosna, wesoła ciągle się śmiałam. Z racji wielu zainteresowań i dobrych ocen nikt się o mnie nie martwił "Sabina optymistka" a w środku byłam niezwykle zagubioną osobą, z biegiem czasu do mojego życia wkroczyły imprezy i alkohol, szczególnie subkultura punk, a także pozory miłości z chłopakami.

W tym momencie Bóg zaczął ingerować w moje życie stawiał ma mojej drodze ludzi, którzy żyli, aby go lepiej poznać. W Polsce mamy lekcje religii w szkole, czyli podstaw katolicyzmu. Moją ulubioną rozrywką w liceum było negowanie istnienia Boga w czasie rozmów z księdzem, jednak po lekcjach zawsze zostawałam dłużej, aby z nim porozmawiać i przyznawałam mu racje. Opowiadał mi o Biblii jako książce historycznej, ale pogłębił moją ogólną wiedzę na jej temat, jednak nie zdecydowałam się, aby zacząć czytać. Kolejną osobą, tym razem już nawróconą i wierzącą był były pastor, który zatrzymał się, aby mnie podwieźć, gdy jechałam na stopa do mojego chłopaka. Jeden z wielu Bożych "przypadków" w moim życiu. Opowiadał mi o swoim nawróceniu i pokazał kilka miejsc, które są w biblii a nie są wypełniane przez kościół katolicki - jak 10 przykazań lub wizerunki Boga. Miałam okazję spotkać go jeszcze klika razy zawsze długo rozmawialiśmy, szczególnie o Bogu jednak wiele z tych słów zostało gdzieś we mnie, ja jednak ich nie potrafiłam przywołać. W czasie wakacji z moją grupą teatralną wjechałam na SLOTart, jest to festiwal dla młodych, poszukujących ludzi. Odbywają się warsztaty i liczne koncerty, przez 5 dni jednak głównym założeniem organizatorów jest wskazywanie na Boga. Pomysłem naszej grupy było przede wszystkim wzięcie udziału w warsztatach pantomimy a dziewczyna, która je prowadziła była wierząca i przez 5 dni pracowaliśmy nad przedstawieniem opowiadającym o Bożym wyzwoleniu i nadziei, jaką w nim mamy. W ostatni dzień przyszedł moment, kiedy to całe rozdwojenie mojej osoby nie pozwalało mi na utrzymanie pozorów, płakałam i czułam wielka pustkę w sercu, ... samotność.
Wtedy podeszła do mnie dziewczyna, którą już kilkukrotnie spotkałam na SLOTcie. Kolejny "Boży przypadek", zapytała mnie czy nie chcę iść drogą Jezusa, a ja płakałam dalej, tym razem ze szczęścia, wiedziałam że tylko Chrystus mi pomoże wypełnić pustkę i wszystko zmieni, a ja już nigdy nie będę taka, jaka jestem. Przypomniały mi się wszystkie moje rozmowy o Bogu, wydarzenia i odpowiedziałam TAK i pomodliłam się z nią było to 25.7.2004
 
Dziewczyna, która pomogła mi w modlitwie udzieliła mi tylko dwóch rad:
1.czytaj biblię ,2. znajdź wspólnotę. Bóg zatroszczył się o obydwie rady. Dał mi wielkie pragnienie czytania słowa Bożego, w ciągu miesiąca przeczytałam cały nowy testament. I w sposób niezwykle ciekawy dał mi Zbór - "Boży przypadek". W moim rodzinnym mieście Rybniku trwał właśnie wakacyjny tydzień misyjny organizowany przez WOL. Wracałam właśnie z kolejnego wyjazdu wakacyjnego. W czasie drogi do domu zostałam zaproszona do obejrzenia przedstawienia ulicznego, wiedziałam, że właśnie takiej wspólnoty szukam. Ludzi, którzy publicznie mówią o Bogu i wszystko argumentują na podstawie Biblii Postanowiłam kolejnego dnia pomóc w ewangelizacji...
I tak poznałam grupę młodzieżową z Kościoła Wolnych Chrześcijan, następnie zaczęłam uczęszczać na nabożeństwa, spotkania czwartkowe, na których w Zborze studiuje się słowo Boże, uczestniczę również w grupie młodzieżowej jak również spotkaniach domowych. Bóg rozpoczął we mnie długi proces uświęcenia i tak jak byłam pewna, że wszystko się zmieni, tak Bóg zaczął tego dokonywać. Nauczył mnie miłości dał prawdziwych, wierzących przyjaciół. Okazało się, że już nie muszę uciekać z domu, bo jestem tam potrzebna i moja obecność dodaje sił mamie, która jest tam ciągle, jak i mojemu bratu. Mój Pan wybaczył moje grzechy, czyli wie o mnie wszystko a i tak jest zawsze ze mną, dodaje mi to sił i powoli, bardzo powoli uczy mnie mówić o sobie. Mój Zbór jest dla mnie wielkim zbudowaniem, są tu ludzie, którzy się o mnie naprawdę troszczą i za każdym razem, gdy mam jedno z kolejnych (tysiące) pytań pomagają mi na nie odpowiedzieć. Początkowo moja rodzina, całkowicie katolicka, było temu przeciwna, jednak z upływem czasu zauważyła pozytywne zmiany w moim zachowaniu jak również poznała ludzi z mojej wspólnoty, co zmieniło ich stosunek do protestantyzmu. Wciąż jednak się o nich modlę, aby i im Bóg objawił się jako Zbawiciel.

Moim gorącym pragnieniem jest służba Bogu, który jest dla mnie Bogiem otwartych drzwi, dał i mi pragnienie studiowania Jego Słowa i możliwość rozpoczęcia nauki w szkole biblijnej. Moja wiara wciąż rośnie i wiem, że jeżeli chcę służyć Bogu z całego serca potrzebuję mocnych podstaw biblijnych. To cudowne móc obserwować jak Bóg wykorzystuje mój charakter do działania na swoją chwałę wciąż jestem radosną osobą, ale tym razem radość jest prawdziwa, bo pochodzi od Niego Jako osoba, która wciąż pragnie odkrywać siebie i doskonalić, mój Pan daje mi ku temu sposobność, udzielam się w życiu Zboru, organizuję wiele wspólnych spotkań jak również akcie ewangelizacyjne, zostałam obdarzona wielkim zaufaniem i łaską. Jestem liderką na obozach WOL w Polsce, jak również współorganizatorką spotkań dziewczęcych. Wciąż wzrastam w poznaniu i modlę się, aby Bóg kierował każdym moim krokiem. Wiem, że to początek mojej życia z Chrystusem i pragnę, aby to on był moją drogą.


Gdy Sabina przysłała nam swoje świadectwo, poprosiła również o modlitwę za nią. Sabinko - modlimy się za Ciebie i o to samo prosimy każdego brata i każdą siostrę, czytających te słowa. Widzieliśmy Sabinkę "w akcji", gdy była w naszym mieście z grupą z Word of Life - oby każdy miał tyle serca do dzieła ewangelizowania. Jesteśmy z tobą myślami i modlitwą.