Znaki końca
Dodane przez Redakcja dnia 06 lipiec 2010 23:17:04

Autor: Waldemar Świątkowski

Nasz kraj jest nadal doświadczany dramatycznymi wydarzeniami. Po tragedii w Smoleńsku, wydawało się, że już nic gorszego nie może nas spotkać. 

Jednak nadal nie ma wytchnienia. Nadeszła katastrofalna powódź. Ledwo ustąpiła jedna fala powodziowa – nadeszła druga. Niemal jednocześnie usłyszeliśmy o groźnej trąbie powietrznej na północnym wschodzie. Po długim okresie zimna – niebywałe upały. I już po kilku dniach przez kraj przeszły potężne ulewy, oberwania chmury, gradobicia, wichury. Służby ratunkowe i porządkowe mają pełne ręce roboty.

Jeden z polityków nazwał to „Hiobowymi wieściami”.  W mediach, jak slogan, powtarzają się wiadomości rozpoczynane od słów: 
- niespotykane dotąd...
- największe od 100 (150) lat...
- najzimniejszy miesiąc od ....
- najwyższy stan wody...
- naj... naj... naj...

Wieści takie słyszy nie tylko nasz kraj. Każdy kontynent ma ich tyle, że mógłby obdzielić drugi i jeszcze by zostało... Do tego dochodzą ogólnoświatowe problemy, jak zagrożenie atomowe (Iran, Korea Pn.), konflikt palestyńsko-izraelski itd. Nastały czasy trudne, gdzie nieszczęście goni drugie nieszczęście, jedna tragedia następuje po drugiej. Wydawałoby się, że takie wydarzenia MUSZĄ obudzić w ludziach refleksje i skierować myśli ku Bogu. Daremne oczekiwania! Nie słyszałem bodajże jednego słowa...

Ludzie są tak dalecy od Boga i tak zajęci swoim (atrakcyjnym) ziemskim bytem i losem, że nawet te „Hiobowe wieści” nie są w stanie zmusić ich do zastanowienia się nad swoim życiem i do szukania Boga. Tłumaczą sobie, że to wybuch wulkanu, że globalne ochłodzenie, że to nieodwołalne prawa natury. Przy tym rozciągają powstające zmiany klimatyczne na miliony lat, uspokajając tym siebie, że to tak dalekie od naszego pokolenia a nawet od naszej cywilizacji...

Tylko ignorant nie znający Słowa Bożego może twierdzić, że są to tylko anomalie przyrody, że to zwykła ewolucja w klimacie okołoziemskim.  Przyroda sama nie "ewoluuje" - ona jest poddana Stwórcy! I to nie przyroda, lecz Pan Bóg wysyła ostrzeżenia dla ludzi. Tak, to nic innego, jak znaki i wydarzenia, o których mówił Pan Jezus, gdy uczniowie pytali Go: „Nauczycielu! Kiedy to będzie i jaki będzie znak, gdy to nastąpi?” Łk 21,7 Wtedy Pan Jezus tylko udzielił odpowiedzi na pytanie Apostołów, teraz... przemawia!  Wtedy uczniowie tylko usłyszeli, jak będzie przy końcu świata, my – oglądamy! Pomyślmy – jakie to bliskie!

Pan Bóg wysyła ostrzeżenia nie tylko do świata, także do nas – chrześcijan. Ostrzeżenia, jedno po drugim. Na pewno któreś z kolejnych będzie ostatnim...
Które? Tego nie wiemy.  Wiemy jednak, co mamy robić. Nie możemy stać bezczynnie w oczekiwaniu na to, co nastąpi. Pan Jezus radzi: „Wyprostujcie się i podnieście głowy swoje.." Łuk 21,28
Współczesny kościół odbiera to opacznie. Widząc, że zbliża się koniec – rzuca się do działań ewangelizacyjnych, by ratować niezbawionych, często przez pośpiech robi to chaotycznie, po omacku i za wszelką cenę. Powoduje to rozmycie prawdziwych wartości, jakie niesie Ewangelia, a co za tym idzie – byle jakie życie „nowo nawróconych”. I nie tylko nowo nawróconych... Oczywiście – świadczenie innym o zbawieniu w Jezusie powinno być ciągłym działaniem Kościoła. To nasza zwykła powinność. Jednak w tym przypadku Jezus kładzie akcent na inną sferę naszego życia.

Czy słyszymy i rozumiemy, co mówi Jezus?  Słowa Jezusa wyrażają troskę o „swoich”. Wskazują, co Kościół powinien zrobić, gdy zobaczy te wszystkie znaki końca. Dzieci Boże powinny wyprostować się i podnieść swoje głowy. Wyprostować się - to między innymi (a raczej - przede wszystkim !) - zrzucić z siebie wszelki grzech. Nic tak nie przytłacza do ziemi, jak grzech! 
Czy kościół, który widzimy, prostuje się dzisiaj, czy raczej... jeszcze bardziej przygina pod ciężarem swoich grzechów? Bierze „nowe” brzemiona, raczej nie znane mu wcześniej; zachłanność (czyli bałwochwalstwo, Kol.3,5), rozwody i powtórne małżeństwa (cudzołóstwo, Łk 16,18), pornografia (nieczystość), umiłowanie świata, dostatnie, lekkie i rozrywkowe życie. Jedne z najcięższych grzechów! A przecież nic nie niesie większego przekleństwa, niż grzech. Wystarczy, że masz jeden ukryty grzech – a nie wejdziesz do Bożej chwały!  Czy to nie jest przerażające? Tak – odpowiemy z przekonaniem. Ale, czy na tyle przerażające, byś porzucił wszelki grzech? Byś zrobił porządek w swoim życiu? Czy na tyle przerażające dla ciebie, byś zatrzymał się przed realizacją podjętej już, złej decyzji? Byś otworzył przed Bogiem całe swoje serce i zawołał: „serce czyste stwórz we mnie, o Boże”! Ps 51,12
Wyprostuj się i podnieś swoją głowę!

Przestań patrzeć i zachwycać się tym, co cię zewsząd otacza. Nie patrz na to, co ziemskie – bo ziemia i wszystko co na niej – przeminie! Patrz w górę – w Niebo! Myśl o tym co w górze. Słowo Boże mówi wyraźnie:
„Wreszcie, bracia, myślcie tylko o tym, co prawdziwe, co poczciwe, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co chwalebne, co jest cnotą i godne pochwały.” Flp 4,8 

Och! Jest o czym myśleć i za czym tęsknić!  Pan Bóg wysyła ostrzeżenia. Na pewno któreś z kolejnych będzie ostatnim. Potem nastanie koniec! Zacznij dzisiaj, byś zdążył przed tym ostatnim ostrzeżeniem...