WYOBRAŻENIA kontra PRAWDA
Dodane przez Redakcja dnia 30 listopad 2009 21:53:07


Autor: Dennis Holcomb - misjonarz Assemblies of God (USA) od kilku lat przebywający w Polsce

Zgodnie z definicją słownikową, wyobrażenie to obraz lub pojęcie powstające w naszej wyobraźni. Możemy również powiedzieć, że jest to sposób, w jaki postrzegamy lub wyobrażamy sobie daną rzecz czy pojęcie.


Wielokrotnie w swoim życiu słyszałem o ludziach, którzy rzekomo posiadają nadzwyczajny dar postrzegania pozazmysłowego. Uważa się, że jakoby potrafią oni wyczuwać rzeczy poza zwyczajnymi zmysłami wzroku, słuchu, zapachu, smaku i dotyku, mimo iż ich zasadność budzi wiele wątpliwości. Dane sugerują jednak wyraźnie, ze twierdzenia tych osób nie są nawet w połowie prawdą.

Chrześcijanie wiedzą również, że szatan jest kłamcą i może wyposażać pewne osoby w wiedzę na pewne tematy, po to, żeby odciągnąć ludzi od Boga, a zająć ich tajemnymi zagadnieniami, którymi sam manipuluje.

Niezależnie od przyczyny, prawdziwość daru postrzegania pozazmysłowego będzie przez niektórych rozważana aż do wieczności.

Jednak fakt, że ludzie chcą wierzyć w takie zjawiska, jak dar postrzegania pozazmysłowego, latające spodki, istoty pozaziemskie czy nawiedzenia przez Elvisa, doprowadza nas do sedna tego artykułu.


Istnieją na świecie wyobrażenia, które po prostu nie są prawdziwe. A jeśli chodzi o takie zagadnienia, jak życie, śmierć i życie wieczne, oddzielenie prawdy od wyobrażeń jest kluczowe.

W czasach Krzysztofa Kolumba istniało wyobrażenie, że ziemia jest płaska. To doprowadziło to utworzenia wyobrażonej prawdy, że jeśli ktoś wypłynie statkiem za daleko, to spadnie z krawędzi ziemi w otchłań i nicość. (to brzmi bardzo podobnie do teorii, że świat powstał z chaosu!). Prawda natomiast była taka (i nadal jest), że ziemia jest okrągła i nie można zjechać lub spłynąć z jej krawędzi.

Co by się stało, gdybyśmy nadal żyli z pierwotnym wyobrażeniem? Europa byłaby bardzo, bardzo przeludniona!

Kolumb też miał swoje wyobrażenie. Obserwował wypływające w morze statki i zauważył, że kiedy oddalały się od lądu, to nikły za horyzontem. Można to było wytłumaczyć na dwa sposoby: statki spadały z krawędzi ziemi lub krzywizna ziemi powodowała, że oddalając się, statki znikały z pola widzenia.

Z ta myślą Kolumb utworzył swoje wyobrażenie, że skoro ziemia jest okrągła, to możliwym będzie dotarcie na Wschód, żeglując na Zachód. Po tym, jak udało mu się sprzedać ten pomysł królowi i po zdobyciu potrzebnych do tej badawczej podróży rzeczy, wyruszył.

I kiedy jego załoga zamierzała już rzucić go rekinom na pożarcie i wrócić do domu, ktoś krzyknął „ziemia na horyzoncie!”. Na tym etapie Kolumb przyjął coś, co nazwiemy wyobrażoną prawdą. On faktycznie sądził, że dokonali swojego dzieła!
Nie spadli w nicość. Dotarli na Wschodni brzeg, żeglując na Zachód. Cóż to był za wyczyn! To jak wylądowanie na księżycu w naszych czasach. (Jak on dokonał tego wszystkiego, nie mając telefonu komórkowego ani komputera?)

Kolumb miał więc wyobrażenie: dotrzeć na Wschód, żeglując na Zachód. Potem była wyobrażona prawda: dotarłem na Wschód, otwierając tym samym drogę dla nowych możliwości na wzbogacenie się i zdobycie sławy. Ale w końcu doszedł do prawdy: odkrył kontynent, który w rzeczywistości blokował drogę na egzotyczny Wschód, gdzie Kolumb chciał dotrzeć.


Weźmy może inny, mniej historyczny przykład. Niektórzy ludzie mają wyobrażenie, że na końcu tęczy jest garnek ze złotem. Wyobrażona prawda jest taka, że jeśli ktoś dotrze do końca tęczy, to czeka tam na niego owy garnek. Prawda jest podwójna: albo nikt nie potrafi dotrzeć do końca tęczy albo nie ma żadnego garnka ze złotem (a tak przy okazji, w naszych czasach szukanie tego garnka nazywamy grą w toto-lotka).


Większość z nas, jeśli nie wszyscy, ma wyobrażenie, że kiedy umrzemy, to pójdziemy do tego wspaniałego miejsca nazywanego Niebem.  Mówi się o nim, jako o lepszym miejscu i na myśl o ponownym zobaczeniu rodziny i przyjaciół, czujemy ciepło w sercu. Wierzymy, że to miejsce, gdzie będziemy odpoczywać po trudach życia.


Wyobrażona prawda jest taka, że jeśli w zasadzie jesteśmy porządnymi ludźmi i żyjemy zgodnie z przyjętymi zasadami moralności, no wiecie, nie nabroimy za bardzo podczas tego życia, to kiedy przyjdzie nasz czas, Bóg na pewno nas przyjmie, bo w końcu jest miłością, prawda? A tak dla dodatkowego zabezpieczenia, chodzimy do kościoła, nawet częściej niż na Wielkanoc i Boże Narodzenie, żeby dowieść naszych dobrych intencji. A żeby uszczęśliwić mamę, dajemy się ochrzcić. Bo jeśli mama jest szczęśliwa, to z całą pewnością Bóg też.


Ale prawda zagląda nam prosto w oczy.

Kolumb musiał pogodzić się z faktem, że miał tylko po części rację. Poszukiwacze garnka ze złotem na końcu tęczy, muszą pogodzić się z faktem, że to tylko legenda. A wszyscy ludzie muszą uświadomić sobie fakt, że nasze wyobrażenia, jeśli nie są poparte prawdą Biblii, nie spełnią warunków, jakie Bóg stawia, abyśmy mogli spędzić z Nim wieczność.

Boga nie interesują nasze dobre intencje ani organizacje religijne. Prawda jest taka, że jest tylko jeden sposób, aby Bóg nas zaakceptował – to osobista relacja z Jezusem Chrystusem.


W rozdziale 3 Ewangelii Jana, Jezus powiedział do Nikodema: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego”
(Ew. Jana 3,3). Nikodem nie rozumiał, co znaczy narodzić się na nowo, bo rozpatrywał to tylko w znaczeniu cielesnym. Ale Jesus wyjaśnił mu to w wersecie 16: „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.” (Ew. Jana 3: 16)

W tym momencie możecie sobie pomyśleć: „No więc mamy sprawę załatwioną – wierzę, że był/jest Jezus, więc się załapuję”. Nie tak szybko. Biblia mówi nam, że demony też wierzą i drżą, ale to nie oznacza, że mają osobistą relację z Jezusem (List Jakuba 2: 19)

 

Co to więc oznacza wierzyć? W Nowym Testamencie, w Liście do Rzymian, rozdział 10, znajdujemy odpowiedź: „Ale co powiada Pismo? Blisko ciebie jest słowo, w ustach twoich i w sercu twoim; to znaczy, słowo wiary, które głosimy. Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził Go z martwych, zbawiony będziesz.” (List do Rzymian 10: 8 - 9)

Mamy więc prawdę, która przewyższa wszelkie wyobrażenia czy wyobrażone prawdy. Jest ona prosto i jasno wyłożona i nikt z nas nie znajdzie żadnego usprawiedliwienia w konfrontacji z tą prawdą.
 
Wszyscy musimy się na nowo narodzić. To nowo narodzenie następuje poprzez wiarę w Tego, który przyszedł na ziemię, wiódł bezgrzeszne życie, umarł, biorąc na siebie nasze grzechy i powstał z martwych, co jest ostatecznym zwycięstwem nad złem i szatanem.  Jezus pragnie, abyśmy poznali to nowe życie, które On ma dla nas.

Zarówno Kolumb, jak i poszukiwacze garnka ze złotem na końcu tęczy nie skończyli dobrze. Musieli oni uświadomić sobie, jak bezwzględna była rzeczywistość, a następnie żyć zgodnie z wyborami, jakich dokonali.

Nas też to czeka. Wybierz życie. Wybierz Chrystusa.


Tłumaczenie: Marta Mocarska