Co uczynić, aby zyskać życie wieczne.
Dodane przez Redakcja dnia 12 czerwiec 2009 00:25:26


Autor: past. Leszek Mocha

      Prawie dwa tysiące lat temu, w niewielkiej społeczności żydowskiej, pojawił się Mesjasz. Pochodził z ubogiej rodziny, mieszkał w jednym z najmniejszych krajów na świecie. Żył około trzydziestu trzech lat, z których tylko ostatnie trzy i pół poświęcił działalności publicznej.
A jednak ludzkość ciągle Go pamięta. Życie Jezusa było jednym z największych wydarzeń, jakie miały miejsce na ziemi.

      Znany historyk H.G. Wells, zapytany kiedyś o to, kto - jego zdaniem - wycisnął najtrwalsze piętno w historii świata, odpowiedział, że gdyby oceniać wielkość człowieka kryteriami historii, to tym człowiekiem byłby Jezus.
Inny historyk, K.S. Lattourette wyraził opinię, że upływające wieki stopniowo gromadzą materiał dowodowy na to, iż życie Jezusa - oceniane według jego wpływu na historię - było najbardziej znaczące spośród wszystkich ludzi na naszej planecie. "I wydaje się, że ten wpływ nieustannie wzrasta" - dodał.
Ernest Renan, historyk, filolog i filozof, dokonał następującego odkrycia: "Jezus był największym z geniuszy religijnych, którzy kiedykolwiek żyli. Jego wspaniałość jest wieczna, a jego władza nigdy się nie skończy. Jezus jest pod każdym względem niezwykły i nic nie może być z nim porównane. Bez Chrystusa niezrozumiała jest cała historia".
Tak jest! Jezus został posłany na ziemię dla nas, by umrzeć za każdego z nas. On jest gwarantem lepszego życia, On daje ludziom radość poznania Boga, uwalnia od grzechów, ożywi kiedyś nasze śmiertelne ciała.

DRĘCZĄCE PYTANIE

      Pewnego razu do Jezusa przyszedł uczony w Piśmie "i wystawiając go na próbę, rzekł: Nauczycielu, co mam czynić, aby dostąpić żywota wiecznego? On zaś rzekł do niego: Co napisane jest w zakonie? Jak czytasz? A ten odpowiadając, rzekł: Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, a bliźniego swego, jak siebie samego. Rzekł mu więc: Dobrze powiedziałeś, czyń to, a będziesz żył" (Łk 10,25-28).

      To pytanie: "Co mam czynić, aby dostąpić żywota wiecznego?" nurtowało nie tylko jego, ale również dostojnika żydowskiego, Nikodema z 3. rozdziału Ewangelii wg Jana i bogatego młodzieńca z 19. rozdziału Ewangelii wg Mateusza.

      Każdy człowiek próbuje znaleźć odpowiedź na to pytanie, ponieważ każdy spotka się kiedyś twarzą w twarz ze śmiercią. Drżymy przed nią, bo chcemy żyć. Dlatego też ludzie wymyślają sobie różne teorie dotyczące życia, np. reinkarnację, przyjmują wygodne im poglądy filozoficzne, albo zajmują się różnorodnymi technikami medytacyjnymi próbując oderwać się od rzeczywistości. Inni próbują żyć pobożnie jako chrześcijanie, a jeszcze inni zamykają się w klasztornych celach odcinając się od codzienności.
Tymczasem Jezus daje bardzo prostą odpowiedź. Bóg niczego nie komplikuje. Dwa tysiące lat temu posłał swego Syna na śmierć krzyżową, aby Jezus Chrystus dokonał zbawienia każdego człowieka. Dlatego dla nas chrześcijan istnieje tylko jedna odpowiedź: życie - to Jezus Chrystus w nas, a my w Nim.

PROSTE ODPOWIEDZI

      Tamtemu uczonemu w Piśmie Jezus dał bardzo prostą odpowiedź: Będziesz miłował Pana Boga swego (...) bliźniego swego, jak siebie samego. Czy to jest trudne? Na pewno nie najłatwiejsze. Dlatego Jezus nie mówi o miernym zainteresowaniu Bogiem, o rzucaniu mu ochłapów, ale o prawdziwej, głębokiej miłości płynącej prosto z serca. Rozmawiając z uczonym w Piśmie Jezus wymienił cztery elementy składające się na miłość do Boga.

Po pierwsze, będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego.

      Nie byle jak, nie w jakiś przyziemny sposób, nie dla tradycji. Dlaczego powiedział: z całego serca swego? Ponieważ wiedział, jakie sekrety kryje wnętrze człowieka. Biblia mówi, że przed Bogiem jesteśmy jak otwarty list. Możemy zakrywać się religijnością, ale Bóg i tak wie, co jest w naszych sercach. "Albowiem z wnętrza, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, wszeteczeństwa, kradzieże, morderstwa, cudzołóstwo, chciwość, złość, podstęp, lubieżność, zawiść, bluźnierstwo, pycha, głupota" (Mk 7,21-22).

      By dostąpić życia wiecznego, musimy pozwolić, by Bóg zmieniał nasze wnętrze, abyśmy mogli kochać Go z całego serca. To nie znaczy, że nagle powinniśmy się stać ludźmi religijnymi. Wiele osób zewnętrzną religijnością próbuje zakryć swoje serce, nałożyć maskę. Przypominają groby pobielane, na zewnątrz bardzo ładne, ale wewnątrz zepsute i cuchnące.

      Sami nie jesteśmy w stanie zmienić naszych serc. Nie uczyni tego żaden kościół, religia, żadne obrzędy, tradycje czy inni ludzie. Musi to uczynić Jezus Chrystus.

      Jeżeli ktoś uniża się przed Bogiem, pokutuje przed nim i prosi, aby zmienił On jego serce, Bóg to czyni. Wtedy człowiek zaczyna kochać Stwórcę z całego serca. Jeśli próbujemy tego dokonać własnymi siłami, upadamy. Nie jesteśmy doskonali. Ale gdy tylko Jezus zamieszka w naszych sercach, stajemy się nowymi stworzeniami, nasze serca zostają uwolnione, zaczynamy kochać Boga z całego serca, jak nigdy dotąd.

      Prawdziwa miłość do Boga to święte życie. Duchowy człowiek, który zna Boga, rozmawia z Nim i w Nim pokłada swoje nadzieje. To wspaniałe uczucie wstać rano i wiedzieć, że czeka nas cały dzień, w którym nie będziemy sami!

Drugą rzeczą, do której jesteśmy zobowiązani, to kochać Boga z całej swojej duszy.

      Wtedy rozmowa o Bogu staje się czymś naturalnym.

      Spójrzmy prawdzie w oczy, przyjrzyjmy się naszemu "chrześcijańskiemu" życiu, naszym rodzinnym "zjazdom", obiadom, urodzinom, imieninom, stypom, czy chrzcinom. Jak dużo mówi się tam o Bogu? Zamiast tego ile tam plotek, obmawiania czy głupich żartów? Dlaczego tak jest? Dlatego, że serce człowieka jest zimne, a wewnątrz niego jest pustka.

Trzecią rzeczą, którą wymienił uczony w Piśmie w rozmowie z Jezusem, był nakaz: miłuj Boga z całej myśli swojej.

      W ludzkich myślach kłębi się tyle przeróżnych pomysłów, obrazów, tematów. Największą tragedią jest to, że ludzkie umysły bardzo często są zaśmiecone przez grzeszne, kłamliwe, złudne i pożądliwe myśli. Na szczęście, podobnie jak serce, także i myśli można oddać Bogu. Wypełnia nas wtedy Boży pokój, nasz umysł jest przepełniony tym pokojem i radością, a my jesteśmy w stanie kochać Boga z całej naszej myśli. Niektórzy psychiatrzy określają ten stan mianem "nawiedzenia", ale ja wierzę, że Biblia mówi prawdę.

Czwarty nakaz to: "miłuj Boga z całej siły swojej".

      Czytamy w Biblii, że kiedy król Dawid i cały Izrael byli świadomi Bożej obecności, to "tańczyli przed Nim z całej swojej siły, śpiewając pieśni i grając na cytrach, harfach, bębnach, cymbałach i trąbach" (1Krn 13,8). Tradycjonalizm współczesnego Kościoła wypaczył tę szczególną więź z Bogiem, zastępując ją płaszczeniem się przed nim, przybieraniem postawy bezradnego, bezsilnego "przybitego płaczka". Tymczasem ten, kto miłuje Boga, chce robić to z całej siły. Gdzie jest Bóg, tam jest prawdziwa radość.

Miłuj bliźniego swego jak siebie samego - to piąta zasada, o której wspomina Biblia.

      Jest to możliwe tylko po spełnieniu poprzednich czterech. "Współczesny model chrześcijaństwa" prowadzi do wygaszania miłości w rodzinach: brata do brata, męża do żony, córki do matki itd.

      Człowiek, który kocha Boga, jest w stanie kochać najgorszego wroga, kogoś, kto wyrządził mu wiele złego. Powoduje to miłość Boża, która jest w nas. "Jeśli kto mówi: Miłuję Boga, a nienawidzi brata swego, kłamcą jest; albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi" - tak mówi Biblia (1J 4,20).

      Gdyby taki model chrześcijaństwa zastosowano w naszym państwie, cała jego służba porządkowa, od UOP począwszy a na policji skończywszy, straciłaby zajęcie. Tymczasem nienawiść, zabójstwa, wrogość to styl współczesnego życia.

JEST SZANSA

      Jednak dla każdego człowieka istnieje szansa, by mógł uregulować swoje życie z Bogiem, dla każdego jest nadzieja wiecznego życia z Nim. Czas, aby Jezus Chrystus stał się Panem i Zbawicielem każdego człowieka, żeby ten, żyjąc na ziemi, nie drżał przed śmiercią i nie bał się jej.

      Pan Jezus przyszedł na świat, aby nas obudzić. Jeśli jestem chrześcijaninem, to jestem nim naprawdę. Niech Bóg będzie Bogiem, chrześcijanin - chrześcijaninem, prawda - prawdą, życie Boże - życiem Bożym, a Ewangelia - Ewangelią. Bóg może dać człowiekowi moc do życia w prawdzie.

      Musimy prosić Ducha Świętego, aby usunął zatwardziałość z naszych serc, obojętność ducha, upór i niewrażliwość, tak aby "mięsień" odnowionego serca każdego z nas zawsze był czuły na głos, obecność i Boże prowadzenie.