Udział w wojnie...
Dodane przez Redakcja dnia 18 lipiec 2008 22:03:01

Autor: Michał Hydzik

W ostatnim czasie poprzez internet i nie tylko, zadane mi zostały pytania z dziedziny etyki chrześcijańskiej na które chciałbym pokrótce odpowiedzieć. Pierwszym z nich jest: Postawa chrześcijanina wobec wojny. Innymi słowy: Czy są biblijne podstawy angażowania się chrześcijanina w działania wojenne? Czy odbieranie życia na rozkaz własnego rządu jest właściwe?

Uważam, że w sytuacji gdy nasi żołnierze walczą w Iraku, Afganistanie i innych miejscach pytanie to jest jak najbardziej na czasie. A poza tym, przecież jeszcze tak niedawno wielu chrześcijan zwłaszcza w byłym ZSRR za odmowę wzięcia broni do ręki i złożenia przysięgi wojskowej odsiadywało wieloletnie więzienia i to w bardzo trudnych warunkach.

Mówi się, że od momentu, gdy Kain jako pierwszy zamordował swego brata Abla nie było chyba ani jednego dnia bez wojny. Rzeka ludzkiej krwi przez całą historię ludzkości, codziennie płynie z powodu trwających bezustannie konfliktów wojennych. Rezultatem wojen są wszystkie pozostałe zła: głód, choroby, okrucieństwo i zarazy. Wojna jest najgorszym sposobem rozwiązywania sporów międzyludzkich. Z całą pewnością nie jest ona autorstwa Boga, a gdy Chrystus Książę Pokoju obejmie panowanie będzie ona natychmiast usunięta.

W poniższym rozważaniu nie zamierzam udzielać pouczeń, bo sam mam wiele wątpliwości co do poruszanego tematu. Nie chcę także w żaden sposób wzburzyć sumienia tych naszych braci, którzy pod groźbą śmierci musieli w niej brać udział ani sprawić satysfakcji tym, którzy w niej nie uczestniczyli. Zasadniczo poglądy dotyczące zaangażowania w operacje wojenne a co za tym idzie uśmiercanie ludzi, dzielą się na trzy, różne od siebie kategorie:
Po pierwsze: chrześcijanie powinni brać udział w każdej wojnie, w którą zaangażowany jest ich rząd, ponieważ władza pochodzi od Boga.
Po drugie: chrześcijanie nigdy nie powinni brać udziału w działaniach wojennych, ponieważ Bóg zakazał zabijania.
Po trzecie: chrześcijanie mogą brać udział, ale tylko w niektórych wojnach - w wojnach sprawiedliwych i jeśli pozwala im na to ich sumienie.

Po powyższym przedstawieniu najbardziej rozpowszechnionych poglądów chciałbym przeanalizować je bardziej szczegółowo.

I. Chrześcijanin powinien brać udział w każdej operacji wojennej
Pogląd ten wywodzi się z przeświadczenia, że bezwzględnym obowiązkiem każdego chrześcijanina jest posłuszeństwo swojemu rządowi. Aby dowieść swoich racji zwolennicy tej teorii, wysuwają między innymi następujące argumenty:

1) Wszelka władza pochodzi od Boga i to niezależnie od tego, czy jest to władza wierząca, czy też nie (Rzym. 13,1-7; 1 Tym. 2,1-3). A skoro ten prowadzi działania wojenne, zaangażowanie się w nie jest absolutnym obowiązkiem bo jest dowodem lojalności.

2) Bóg jest Bogiem porządku a nie chaosu i w związku z tym uległość władzy i jej nakazom nie może w żadnym wypadku być kwestionowana (1 Kor 14,33.40) bo "...kto się przeciwstawia władzy, przeciwstawia się Bożemu postanowieniu; a ci, którzy się przeciwstawiają, sami na siebie potępienie ściągają " (Rzym. 13,2).
W tej sytuacji rządy maja prawo odbierać życie tym, którzy przelewają krew niewinną wzniecając wojny, rewolucje bo władza "...jest w służbie Boga ku dobremu... jest sługą Boga, który odpłaca w gniewie temu, co czyni źle"(w. 4).

3) Skoro więc władza dana jest przez Boga, nieposłuszeństwo władzy to nieposłuszeństwo Bogu. Dlatego, jeśli rząd nakazuje iść na wojnę należy odpowiedzieć posłuszeństwem.

II. Wojna zawsze jest niewłaściwa
Argumentacja zwolenników przeciwko wszystkim wojnom zawiera wiele punktów, ale główny argument zasadza się na biblijnym zakazie: "Nie zabijaj" (2 Mojż. 21,13) i w słowach Jezusa: "Nie sprzeciwiajcie się złemu" (Mt. 5,39). Uważa się, że wojna jest masowym morderstwem. Starotestamentowe wojny tłumaczy się jako Boży dopust z powodu zatwardziałości ludzkiego serca. Uważają, że Bóg mógł dokonać swego celu wobec Izraela i Kanaanu bez wojny, gdyby ludzie byli Mu bardziej posłuszni. Żadna wojna jako taka nigdy nie jest Bożym rozkazem, rozkazem stanowczym jest natomiast: "Nie zabijaj" i przykazanie to dotyczy wszystkich ludzi, przyjaciół i wrogów. Nawet Stary Testament w którym znajduje się wiele opisów bardzo krwawych wojen naucza, że należy miłować swoich wrogów (3 Mojż. 19,18; Iż. 34; Jon. 4). Wojna natomiast oparta jest na nienawiści, odebranie komuś życia jest wbrew zasadzie miłości, stąd też jest aktem zła i chrześcijanin nie może mieć z nią nic wspólnego.

Drugi argument wywodzi się z tego pierwszego, uważa się bowiem, że zabijanie jest zawsze złe. Złu nigdy nie należy przeciwstawiać się siłą fizyczną, lecz raczej duchową siłą, jaką jest miłość. Pytają: Czyż Jezus nie powiedział: "Nie sprzeciwiajcie się złu, a jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi" (Mt. 5,39)? Paweł pisze: "Najmilsi! Nie mścijcie się sami, ale pozostawcie to gniewowi Bożemu...Jeśli tedy łaknie nieprzyjaciel twój, nakarm go; jeśli pragnie napój go... Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj." (Rzym. 12,19-21). Wyznawcy tej teorii posuwają się tak dalece, iż uważają, że nawet użycie siły w obronie własnej jest zasadniczo złe.

III. Niektóre wojny są sprawiedliwe
Skoro są sprawiedliwe to wyznawcy tej teorii stoją na stanowisku, że należy brać w nich udział. Powstaje jednak problem, które wojny należy uznawać za sprawiedliwe i brać w nich udział, a które za niesprawiedliwe? Poza tym, kto o tym ma decydować, która wojna jest a która nie jest sprawiedliwa? W odpowiedzi na tak sformułowane pytania, zwolennicy takiej postawy, przedstawiają następujące kryteria sprawiedliwej walki:

1) Walka w obronie niewinnych jest sprawiedliwą wojną.
Jeśli agresor, zaatakował jako pierwszy obrona jest usprawiedliwiona jeśli nawet pociąga za sobą śmierć agresora. Jako biblijny argument przywołuje się wydarzenia z 14 rozdziału Pierwszej Księgi Mojżeszowej gdzie opisana jest walka Abrahama z najeźdźcą w obronie niewinnych. Za czyn ten Abraham otrzymał błogosławieństwo od króla Salemu Melchisedeka o którym autor Listu do Hebrajczyków powiada, że był "...podobny do Syna Bożego…" (Hbr. 7,3).

2) Wojna w celu zaprowadzenia sprawiedliwości jest sprawiedliwa.
Naród, który dokonał agresji na inny naród powinien być za czyn ten ukarany i ponieść stosowną karę. Taki przypadek miał miejsce, gdy Irak zaatakował Kuwejt. Problem polega jednak na tym, że mimo wszystko cierpią i niewinni ludzie, którzy często nie mają nic wspólnego z decyzjami swoich rządów, cierpią małe dzieci i kobiety. Oprócz tego, nawet podczas tego rodzaju wojny dochodzi do torturowania czy głodzenia więźniów.

Wniosek nasuwa się sam: Wszelka wojna jest czynem złym a jako chrześcijanie powinniśmy czynić dobro a nie zło, pokój a nie wojnę.