Tadeusz

Spotkanie z Bożą miłością.

Mam na imię Tadeusz, mieszkam w Giżycku, mam wspaniałą żonę i dwoje cudownych dzieci.
Moje Świadectwo kieruję w szczególności do ludzi, którzy aktualnie przebywają w zakładach karnych, ale - oczywiście - jeżeli tam nie przebywasz (na szczęście), to także zachęcam Cię do przeczytania tych kilku słów, które zamieszczam.

Wiele lat temu, gdy przebywałem w giżyckim Areszcie Śledczym, stało się coś, co zaważyło na dalszej części mojego życia. Był rok 1992, zostałem przetransportowany z ZK Kamińsk na kolejną - nie pierwszą już - sprawę, której dorobiłem się przebywając na państwowym wikcie za kratami. Tym razem sprawa toczyła się za groźbę karalną, kierowaną do funkcjonariusza policji. Brzmi to poważnie, ale w gruncie rzeczy nie było to jakieś wielkie przestępstwo, jeżeli mielibyśmy je sklasyfikować
według jakiejś kategorii. Oczywiście, w moim subiektywnym mniemaniu. Ale co przeżywał i myślał funkcjonariusz, tego nie wiem. Byłem poprostu "wściekły"! Tym bardziej, że już wcześniej otrzymałem wyrok za tego człowieka i to - można powiedzieć - za friko, przez mojego znajomego, który zaczepił gościa na ulicy i pomylono mnie z tym znajomym. Doszło do szarpaniny, wskutek czego funkcjonariusz miał podbite oko. Cała sytuacja działa się w przerwie odbywania kary. Oczywiście doszedł kolejny wyrok pozbawienia wolności. Nie odbyłem jeszcze poprzedniej kary, a tu doszedł kolejny wyrok i szykuje się następna sprawa za groźbę. Nie czułem się zbyt ciekawie. Chodziłem rozdrażniony i pełen złości, Bóg jeden wie, co myślałem i co planowałem po moim wyjściu z więzienia - byłem bardzo niepogodzony z tym, co działo się w moim życiu. Zbliżał się już trzeci rok odsiadki i
niedługo mogłem ubiegać się o przedterminowe warunkowe zwolnienie. Wszystko zaczęło się walić, moja upragniona wolność zamiast się przybliżać, zaczęła się z każdym dniem oddalać. A na dodatek wydarzył się pewien incydent, którego finałem była sprawa w sądzie. W giżyckim areszcie pracował pewien "klawisz". Nie był to oddziałowy, od którego można było często usłyszeć dobre słowo. Był to pracownik administracji, który dość często był na oddziałach; więźniowie nie darzyli go sympatią, a to dlatego, że brak mu było dobrego wychowania. Był nieprzyjemny i bez powodu czepiał się więźniów, używając słów wulgarnych. Był typem "bujańca" uważał się za kogoś lepszego. Od samego początku mojego pobytu w areszcie nie przypadliśmy sobie do gustu i on dobrze o tym wiedział. Starał się za wszelka cenę sprowokować mnie, abym podniósł na niego rękę, aby móc to wykorzystać przeciwko mnie. Oczywiście pilnowałem się, mając tę świadomość, iż toczy się kolejna sprawa w sądzie. Pewnej niedzieli, gdy wracałem z widzenia gdzie byliśmy sami między kratami, uderzył mnie i pchnął o jedną z krat. Dziękuję Bogu, że nie uderzyłem go - zrobił to celowo, aby mnie sprowokować. Miałem taką chęć mu "przyłożyć", ale dziś wiem, że to Bóg nie dopuścił do tego !
Oczywiście, wniosłem oskarżenie do prokuratury o pobicie mnie przez tego człowieka. Wszyscy więźniowie wiedzą, jak ciężko jest wygrać sprawę sądową ze służba więzienną - oczywiście moja skarga została oddalona. I ja zostałem oskarżony o czynną napaść na tego funkcjonariusza. Taka była obrona tego człowieka; znaleźli się oczywiście świadkowie, wszyscy ze służby więziennej. Sprawa została zakończona skazaniem mnie na ograniczenie wolności, po tym gdy wyszedłem już na wolność.

W międzyczasie dziewczyna, z którą utrzymywałem stały kontakt przez te długie miesiące, oświadczyła mi, że między nami już koniec. To naprawdę mnie dobiło. Byłem bardzo z nią związany, mogłem zawsze liczyć na jej pomoc. Była jedynym pośrednikiem z tamtą stroną muru, ponieważ nie miałem żadnego kontaktu z rodziną. To był gwóźdź do trumny. Teraz dopiero się załamałem. Te
wszystkie sprawy, których się dorobiłem byłem jeszcze w stanie unieść, ale to rozstanie to było już dla mnie za wiele. Wtedy zacząłem szczerze wołać do Boga. Już kilka miesięcy wcześniej zacząłem czytać Biblię, którą otrzymałem od niej, gdyż bardzo wiele mówiła mi o Bogu. Ale nie rozumiałem wszystkiego, dopóki sam nie poznałem Jezusa. Tak się złożyło, że od dłuższego czasu przebywałem sam w celi, gdyż nie nadawałem się zbytnio do przebywania z inna osobą. Wszystko mnie drażniło, byłem strzępkiem nerwów. Miałem w celi mały telewizor, odtwarzacz video oraz kilka kaset, a wśród nich kazanie ewangelizacyjne Dawida Wilkersona podczas jego pobytu w katowickim "Spodku". Mówiłdużo o Bogu, o jego miłości do ludzi. Za pierwszym razem nie byłem w stanie obejrzeć tego kazania do końca. Dopiero na drugi dzień z nudów włączyłem jeszcze raz kasetę i skupiłem uwagę na tym co mówił. A mówił o miłości Boga do ludzi z marginesu społecznego: narkomanów, prostytutek i przestępców. Opowiadał o swojej pracy ewangelizacyjnej wśród tych ludzi, do których miał wielką miłość. Wzbudził we mnie zaufanie - słuchałem go tym bardziej uważnie. Na koniec swojego poselstwa Dawid poprosił, aby każdy, kto chce przyjść do Boga, powtarzał jego słowa w krótkiej modlitwie. Razem z nim powtarzałem słowa, ale w pewnym momencie przestałem go słuchać i sam swoimi słowami zacząłem modlić się do Jezusa. Pamiętam ten dzień bardzo dokładnie ! Moja modlitwa była bardzo prosta ale i bardzo szczera, wypływała prosto z mojego serca. Na początku było to obwinianie Boga i żal do Niego za moje dotychczasowe życie, które miałem dość poplątane i nieudane. Nie miałem szczęśliwego domu - matka zostawiła mnie, gdy miałem około trzech lat. Ja i moja siostra byliśmy podzieleni jak martwe przedmioty na sprawie rozwodowej naszych rodziców. Siostra zamieszkała z matką, a ja z ojcem, który zaczął nadużywać alkoholu. Mieszkałem pewien czas u siostry mojego ojca. Obwiniałem Boga za wszystko co było nieudane w moim życiu, nawet za to, że swoje najlepsze lata spędziłem za kratami. Miałem 18 lat, gdy pierwszy raz znalazłem się w więzieniu i tam zmarnowałem piękne lata młodości. Boże, dlaczego te życie jest takie "pochrzanione" mówiłem - zabrałeś mi całe dzieciństwo, młodość, którą straciłem w kryminale, a teraz na dodatek zabierasz mi dziewczynę! Boże, dlaczego? Ja nie chcę tak żyć.

W pewnym momencie przyszło do mnie oświecenie, dotarło do mnie to, że to ja sam odpowiadam za moją młodość spędzoną w więzieniu. Niby proste, ale wcześniej nie mogłem tego pojąć i zrozumieć. To pomogło mi przyznać się przed Bogiem, że jestem grzesznym człowiekiem. Zacząłem teraz nie obwiniać, ale przepraszać Boga za moje życie. Przepraszałem Boga za to, że wiele krzywd wyrządziłem innym w życiu. Zacząłem pokutować przed wszechmogącym Bogiem. Zacząłem płakać, wręcz szlochać. Powiedziałem Bogu, że jeżeli naprawdę jest, to niech mi da siebie! W pewnym momencie zobaczyłem piękną twarz Jezusa, nigdy wcześniej nie byłem w stanie jej nawet sobie wyobrazić. Zawsze gdy tylko pragnąłem, przy zamkniętych oczach, wyobrazić sobie Jego wygląd, obraz twarzy stawał się nieczytelny, ponieważ na ten obraz nachodziły same okropności. A teraz ujrzałem piękną twarz Jezusa, tak bardzo wyraźną, jak biała plama na czarnym tle. Zerwałem się z koja, stanąłem pośrodku małej celi nie wiedząc, co się właściwie dzieje. Poczułem coś pięknego, tak że nie jestem w stanie wyrazić tego słowami, poczułem Bożą miłość, która przeszywała mnie od głowy do stóp. Była to fala ciepłej miłości, której nigdy w życiu nie zaznałem. Poczułem obecność i bliskość żywego Boga. To było cudowne. Bardzo długo płakałem, a były to łzy radości i szczęścia. Tak bardzo się cieszyłem. Wiedziałem już, że to nie jest martwa religia, ale żywy Bóg, którego można doświadczyć. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że nie mam już nienawiści do policjanta oraz klawisza, który podłożył mi tak zwaną "świnię". Czułem się taki leciutki, wolny i szczęśliwy. Wiedziałem, że uczynił to sam Bóg ! Chwała mu za to ! Od tej chwili w moim życiu nastąpił zwrot o 180 stopni. Nie jestem już tym samym człowiekiem.

Radykalne zmiany w moim życiu - cdn.


dnia 06.08.2006 19:13 2677 czytań · Drukuj


Mp3 Player




Czy Polacy są tolerancyjni wobec innych wyznań

Tak

Nie

Nie mam zdania





Copyright Radmin© czerwiec 2006
Główna  Czytelnia  Biblia  Poezja  Zasady wiary  Dekalog  Słownik  Współpraca  Polityka prywatności  Kontakt

Prosimy o przestrzeganie praw autorskich. Przedruki dozwolone wyłącznie po uzyskaniu zgody Ewangelista.pl
Przedstawione materiały są zgodne z zasadami naszej wiary, nie jest to jednak jednoznaczne z pełnym poparciem prywatnych postaw i zasad wiary
poszczególnych autorów oraz prezentowanych przez nich poglądów.

PHP-Fusion PL

4,602,772 unikalnych wizyt od czerwca 2006

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.


Treść reklam nie zawsze pokrywa się z poglądami Redakcji.