Kobiety, nie idźcie tą drogą!


Autor: Marian Biernacki

W polskich środowiskach ewangelikalnych od jakiegoś już czasu rozmawia się o przywódczej roli kobiet w Kościele. Punktem ciężkości tych dyskusji nie jest to, czy kobiety mogą w ogóle być użyteczne w pracy duchowej, bo od zawsze było jasne, że jak najbardziej mogą i są. Istota sporu tkwi w odpowiedzi na pytanie, czy Bóg ustalił jakieś różnice pomiędzy mężczyznami i kobietami co do ich roli w Ciele Chrystusowym?

 
Już w samym akcie stworzenia tę różnicę widać wyraźnie: Potem rzekł Pan Bóg: Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego. [...] Wtedy zesłał Pan Bóg głęboki sen na człowieka, tak że zasnął. Potem wyjął jedno z jego żeber i wypełnił ciałem to miejsce. A z żebra, które wyjął z człowieka, ukształtował Pan Bóg kobietę i przyprowadził ją do człowieka. Wtedy rzekł człowiek: Ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego. Będzie się nazywała mężatką, gdyż z męża została wzięta. [1Mo 2,18. 21–23].

 
Nowy Testament przypomina tę prawdę w słowach: Bo najpierw został stworzony Adam, potem Ewa [1Tm 2,13], co ma znaczyć, że ... kobieta jest odbiciem chwały mężczyzny. Bo nie mężczyzna jest z kobiety, ale kobieta z mężczyzny. Albowiem mężczyzna nie jest stworzony ze względu na kobietę, ale kobieta ze względu na mężczyznę [1Ko 11,7–9].

 
Należy przy tym uważać, żeby nie mylić pojęć. Biblia nie naucza, że kobieta jest mniej ważna, bo w Ciele Chrystusowym każdy Jego członek jest ważny. Zresztą, w Panu kobieta jest równie ważna dla mężczyzny, jak mężczyzna dla kobiety. Albowiem jak kobieta jest z mężczyzny, tak też mężczyzna przez kobietę, a wszystko jest z Boga [1Ko 11,11–12]. Różnice dotyczą ich funkcji pełnionych w Kościele.

 
Różnorodność ról poszczególnych członków Ciała Chrystusowego to kwestia ponadkulturowa. Niezależnie od epoki i szerokości geograficznej, w każdym ciele głowa jest głowa, ręka ręką a noga nogą. Oczywiście, wszędzie znajdą się ludzie, którzy stają na głowie, myślą nogami i chodzą na czworakach, ale każdy zdrowy na umyśle widzi, że jest to aktywność członków ciała niezgodna z przypisanymi im funkcjami.

 
Proszę zauważyć, że interesujące nas nauczanie z 1 Listu do Koryntian jest adresowane do wszystkich zborów Kościoła, a nie tylko do zboru korynckiego. Jak we wszystkich zborach świętych niech niewiasty na zgromadzeniach milczą, bo nie pozwala się im mówić; lecz niech będą poddane, jak i zakon mówi. A jeśli chcą się czegoś dowiedzieć, niech pytają w domu swoich mężów; bo nie przystoi kobiecie w zborze mówić. Czy Słowo Boże od was wyszło albo czy tylko do was samych dotarło? Jeśli ktoś uważa, że jest prorokiem albo że ma dary Ducha, niech uzna, że to, co wam piszę, jest przykazaniem Pańskim; a jeśli ktoś tego nie uzna, sam nie jest uznany [1Ko 14,33–38].

 
Słowo Boże przywołuje w tym względzie bardzo ważny argument: Nie pozwalam zaś kobiecie nauczać ani wynosić się nad męża; natomiast powinna zachowywać się spokojnie. Bo najpierw został stworzony Adam, potem Ewa. I nie Adam został zwiedziony, lecz kobieta, gdy została zwiedziona, popadła w grzech [1Tm 2,12–14]. Czy te słowa można rozpatrywać kulturowo? Nie. Natura i zachowanie Ewy ma swoje odniesienie do wszystkich kobiet w każdym czasie i na całym świecie.

 
Czytałem ostatnio argumentację zwolennika ordynowania kobiet do przywództwa i nauczania w Kościele, że jeżeli powyższe słowa miałyby oznaczać powszechną zasadę, to także natychmiast należałoby sporządzić spis wdów po sześćdziesiątce, zakazać kobietom zaplatania włosów oraz noszenia złota i pereł. Ponieważ są to słowa wykształconego teologa, prawdopodobnie są mądre. Mimo to ośmielam się twierdzić, że zaplatanie włosów, to co innego niż nauczanie doktryny lub przywództwo w Kościele. Poza tym, chyba lepiej zrobić coś więcej niż koniecznie należy, aniżeli unieważnić Słowo Boże przez naukę swoją [Mt 15,6].

 
Biblia naucza, że każdy członek Ciała Chrystusowego powinien skupić się na pełnieniu wyznaczonej mu przez Boga roli i na tym polu w wytrwałości wydawać owoc. W historii Kościoła były oczywiście kobiety, którym tak jak np. Kathryn Kuhlmann nie chciało się trzymać tych granic. Była ona znana z niezależności, pewności siebie i robienia wszystkiego po swojemu. Tak było z jej głoszeniem kazań, zamążpójściem, odejściem od męża, rozwodem, sposobem ubierania się, doborem współpracowników i programem spotkań. Mówiło się, że nawet przywódcy nie przewodzili, gdy przyjeżdżała Kathryn. Rozmiary i sukcesy jej działalności w świetle Biblii w żaden sposób nie usprawiedliwiają jej samowoli. Biskup bowiem jako włodarz Boży, powinien być nienaganny, nie samowolny, nieskory do gniewu, nie oddający się pijaństwu, nie porywczy, nie chciwy brudnego zysku [Tt 1,7].

 
Z Biblii wynika, że można być nawet aniołem, ale jeżeli przekracza się wyznaczone przez Boga granice, to naraża się na gniew Boży [Jd 1,6], a już na pewno nie można być wtedy dla innych wzorem. Niektórzy twierdzą dziś, że takie kobiety jak Kathryn Kuhlmann wytyczyły nam szlak. Nic więc dziwnego, że tym szlakiem zdają się podążać.

 
Czy jednak nad dzisiejszym Kościołem, tak jak kiedyś nad Judą, Izajasz w natchnieniu Bożym nie zawołałby: Ludu mój! Jego ciemięzcami są dzieci i kobiety nim rządzą. Ludu mój! Twoi wodzowie to zwodziciele, wypaczyli drogi, którymi masz chodzić [Iz 3,12]?


Chcę pozostać na szlaku wyznaczonym przez Chrystusa Pana, objaśnionym w nauce apostolskiej, ukazanym w życiu wczesnego Kościoła, pełnego Ducha Świętego i żyjącego w bojaźni Bożej. Kobiety zawsze stanowiły integralną część tego Kościoła, ale nigdy nie stały na jego czele.


Apeluję więc do wierzących kobiet: Nie idźcie za współczesną modą. Jeżeli naprawdę chcecie podobać się Chrystusowi Panu, to postępujcie zgodnie z Jego wolą objawioną w Piśmie Świętym. Trzymajcie się wyznaczonych Wam ról oraz granic w służbie Bożej i życiu Kościoła.

Post scriptum

1. Jeszcze o przywództwie kobiet...

Przywództwo kobiet ma w historii ludzkości stosunkowo krótką tradycję. Pomijając nieliczne wcześniejsze wyjątki, kobiety dopiero pół wieku temu sięgnęły po tytuł premiera rządu i bynajmniej nie w jakimś liczącym się państwie. Jak widać, nawet w świecie z jakiegoś powodu chroniono kobiety przed tego rodzaju obciążeniem.

 Przywództwo duchowe zaś to odpowiedzialność, która znacznie wykracza poza sprawy materialne czy społeczne. Błędy w przywództwie świeckim mogą co najwyżej oznaczać kryzys ekonomiczny, niezadowolenie społeczne i przegraną w kolejnych wyborach. Rola prezbitera w Kościele dotyczy sfery duchowej i wiąże się z konsekwencjami wiecznymi.

 Biblia ostrzega: Niechaj niewielu z was zostaje nauczycielami, bracia moi, gdyż wiecie, że otrzymamy surowszy wyrok [Jk 3,1]. Jak widać, nawet bracia powinni zachować tu daleko idącą ostrożność i powściągliwość. Słyszałem ostatnio jak pewnien młodzieniec ekscytował się publicznie tym, że z kolegą zaczęli robić nowy kościół. Ciarki przechodzą mi po plecach na widok osób, które zamiast wiernie i pokornie służyć Bogu w istniejącej wspólnocie, pociągają ludzi za sobą i najwyraźniej bez krzty bojaźni Bożej stają na ich czele, ekscytując się tak skonstruowanym przywództwem.

Tym bardziej powinna nas niepokoić kobieta rwąca się do tego, by zostać nauczycielem i przywódcą duchowym. Aktywność siostry Izebel w Sardes z pewnością na początku wydawała się bardzo dobra. Jej pozytywne wyniki uśpiły czujność prezbitera zboru. Z czasem Izebel osiągnęła w zborze taki poziom wpływów, że potem – gdy diabeł ją zwiódł i zaczęła mówić i robić rzeczy wywrotowe – trudno już było ją zatrzymać.

 Przywódca zboru usłyszał z ust Głowy Kościoła: Lecz mam ci za złe, że pozwalasz niewieście Izebel, która się podaje za prorokinię, i naucza, i zwodzi moje sługi, uprawiać wszeteczeństwo i spożywać rzeczy ofiarowane bałwanom [Obj 2,20].

 Przywództwo, chęć posiadania wpływu na bieg wydarzeń i rozwój pracy Pańskiej – to pozycja, która kusi niejedną chrześcijankę, zwłaszcza gdy wokoło niej brakuje mężczyzn cechujących się przywódczymi uzdolnieniami. Jednak Słowo Boże – chroniąc kobiety przed grążącym im przeciążeniem oraz odpowiedzialnością – obowiązek przywództwa w Kościele nakłada na mężczyzn.

2. Kim była Pryska?

Zauważyłem, że zwolennicy ordynacji kobiet niemal zawsze przywołują przykład małżeństwa Akwili i Pryscylli [Pryski] twierdząc, jakoby Pryscylla miała stanowić dowód tego, że kobiety były przywódcami i nauczycielami już we wczesnym Kościele.

 Przyjrzyjmy się zatem temu małżeństwu, a w szczególności samej Pryscylli. W tym celu przywołamy wszystkie fragmenty Nowego Testamentu, które o niej wspominają.

 Potem opuścił Ateny i przyszedł do Koryntu. Tam natknął się na pewnego Żyda, imieniem Akwila, rodem z Pontu, który świeżo przybył z Italii, i na Pryscyllę, żonę jego, dlatego że Klaudiusz zarządził, aby wszyscy Żydzi opuścili Rzym, i zbliżył się do nich; a ponieważ uprawiał to samo rzemiosło, zamieszkał u nich i pracowali razem; byli bowiem z zawodu wytwórcami namiotów [Dz 18,1–3].

 Zdaje się, że Pryscylla nie musiała opuszczać Rzymu, bo najprawdopodobniej była Rzymianką. Ponieważ jednak miłowała Akwilę, chciała towarzyszyć mężowi i go wspierać w czasie tej przymusowej tułaczki. Mało tego, wierzyła w Jezusa Chrystusa, więc kierowała się nauką apostolską w tym względzie: Tym zaś, którzy żyją w stanie małżeńskim, nakazuję nie ja, lecz Pan, ażeby żona męża nie opuszczała [1Ko 7,10].

Kontakt z apostołem Pawłem okazał się na tyle bliski, że razem wyruszyli w dalszą podróż.  A Paweł przebywał tam jeszcze dłuższy czas, po czym pożegnawszy się z braćmi, odpłynął do Syrii, a wraz z nim Pryscylla i Akwila; w Kenchreach dał ostrzyc głowę, bo uczynił ślub. I przybyli do Efezu; tu pozostawił ich, sam zaś udał się do synagogi i rozprawiał z Żydami [Dz 18,18–19].

 Ta wzmianka wskazuje, że Pryscylla i Akwila byli nie tyle aktywnymi kaznodziejami, co bardziej życiowymi towarzyszami Pawła w tym okresie, tworząc niejako socjalną bazę dla jego posługi. Niemniej jednak, gdy Pawła zabrakło w Efezie, ich troska o sprawy Królestwa Bożego w tej formie kwitła nadal.

 A do Efezu przybył pewien Żyd, imieniem Apollos, rodem z Aleksandrii, mąż wymowny, biegły w Pismach. Był on obeznany z drogą Pańską, a pałając duchem przemawiał i nauczał wiernie tego, co się odnosi do Jezusa, choć znał tylko chrzest Jana. Ten to począł mówić śmiało w synagodze. A gdy go Pryscylla i Akwila usłyszeli, zajęli się nim i wyłożyli mu dokładniej drogę Bożą [Dz 18,24–26].

 Pryscylla i Akwila słysząc Apollosa przemawiającego w synagodze, dosłownie "dobrali go", czyli zabrali go do siebie, by goszcząc go w swoim domu porozmawiać z nim i dokładniej objaśnić nieznane mu aspekty drogi Bożej. Mamy tu piękny przykład chrześcijańskiej gościnności (powiązanej z rozmową o sprawach duchowych), nie zaś publicznego nauczania lub przywództwa.

 Ta forma posługi Pryscylli i Akwili jest też widoczna w kilku pozdrowieniach Pawłowych. Zanim powrócili do Rzymu, pozostawili po sobie świadectwo dobrej współpracy w zwiastowaniu ewangelii, wyrażonej troską o byt i życie Pawła oraz użyczanie ich prywatnego domu na miejsce zgromadzeń zboru, bo przecież w tamtych czasach wierzący nie mieli obiektów zborowych.

 Pozdrówcie Pryskę i Akwilę, współpracowników moich w Chrystusie Jezusie, którzy za moje życie szyi swej nadstawili, którym nie tylko ja sam dziękuję, ale i wszystkie zbory pogańskie, także zbór, który jest w ich domu [Rz 16,3–5]. Pozdrawiają was zbory azjatyckie. Pozdrawia was w Panu serdecznie Akwila i Pryscylla ze zborem, który jest w ich domu [1Ko 16,19]. Pozdrów Pryskę i Akwilę oraz dom Onezyfora [2Tm 4,19].

 To, że w domu Akwili i Pryscylli odbywały się zgromadzenia zboru, nie przesądza o tym, że stali oni na jego czele. Raczej ten fakt dobrze koresponduje z charakterem całości ich posługi i potwierdza, że gdziekolwiek się pojawiali, chętnie gościli zarówno poszczególnych mężów Bożych, jak też użyczali swego domu na miejsce spotkań lokalnej wspólnoty chrześcijan.

 To wszystko. W świetle Biblii Pryscylla nie zajmowała się publicznym nauczaniem ani nie była przywódcą zboru. Była serdeczną, gościnną chrześcijanką, która u boku swego męża trudziła się, by wspierać ewangelię i stwarzać dogodne warunki do jej zwiastowania.

3. Czy Maria Magdalena nauczała Apostołów?

Nie od dziś prawdziwi chrześcijanie wiedzą, że zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa – to nasz fundament. Ten fakt przesądza o wszystkim. A jeśli Chrystus nie został wzbudzony, tedy i kazanie nasze daremne, daremna też wasza wiara [1Ko 15,14].

 Z chwilą wzbudzenia Jezusa z martwych Bóg potrzebował więc szeregu świadków, którzy prawdę o Jego zmartwychwstaniu wszędzie będą rozgłaszać. Na tym etapie nie potrzeba było niczego tłumaczyć na podstawie Pism, niczego objaśniać, spierać się o słowa, a tylko jak najszybciej przekazać informację, że się widziało żywego Jezusa.

 I tak na pierwszego świadka zmartwychwstania Bóg wybrał kobietę: Rzekł jej Jezus: Mario! Ona obróciwszy się, rzekła mu po hebrajsku: Rabbuni! Co znaczy: Nauczycielu! Rzekł jej Jezus: Nie dotykaj mnie, bo jeszcze nie wstąpiłem do Ojca; ale idź do braci moich i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego. I przyszła Maria Magdalena, oznajmując uczniom, że widziała Pana i że jej to powiedział [Jn 20,16–18].

 Maria Magdalena bezdyskusyjnie i natychmiast wykonała powierzone jej zadanie. To przyciągnęło do pustego grobu Jana, Piotra i pozostałych apostołów. Prawda o zmartwychwstaniu rozpoczęła pracę w ich sercach i umysłach.

 Nawiasem mówiąc, zastanawiam się, jak szybko taką wiadomością o spotkaniu z żywym Jezusem podzieliłby się jakiś ówczesny mężczyzna? Czyż w obawie, żeby się przypadkiem nie ośmieszyć, nie zaszyłby się w jakimś kącie, żeby sobie to raz jeszcze przemyśleć? Czy nie poszukałby najpierw jakiegoś racjonalnego dowodu świadczącego o tym, że jego przeżycie nie było złudzeniem?

 Maria Magdalena nie zwlekała ani chwili. Nie otrzymała zadania, by iść do apostołów i wykładać im doktrynę o zmartwychwstaniu albo przekonywać ich na podstawie Pism, że Jezus jest Chrystusem. Miała im tylko powiedzieć, że widziała Pana i powtórzyć Jego słowa.

 Tego rodzaju zadania kobiety wykonują bardzo dobrze. Mogą wszakże stać się przy tym też wyjątkowo niebezpieczne, jeżeli znajdą się pod złym wpływem i ulegną zwiedzeniu. Dlatego Bóg powołuje kobiety do tego, by jak najbardziej składały świadectwo o swoich przeżyciach z Bogiem, ale nie powierza im roli formułowania nauki Bożej i stawania na czele Kościoła w charakterze prezbitera.

 Może i dla kogoś brzmiało to bardzo ekscytująco, ale niestety muszę tę informację sprostować: Maria Magdalena nie wygłosiła pierwszego kazania. Wygłosił je apostoł Piotr zaraz po tym, jak został napełniony Duchem Świętym.

4. Tą drogą chodźcie, drogie Siostry!

Przestrzegając wierzące kobiety przed braniem na siebie zadań i funkcji, które Pismo Święte wyznacza mężczyznom, chcę jednocześnie przywołać kilka fragmentów nauki apostolskiej ukazujących szeroką gamę ról, w jakich Biblia widzi chrześcijanki wszystkich wieków i kręgów kulturowych.

 Na użytek tego krótkiego rozważania utworzymy listę zadań i funkcji, wynikających bezpośrednio z treści Słowa Bożego. Zacznijmy od tekstu, który stanowi kryterium dobrego imienia starszej kobiety w środowisku chrześcijańskim, co ma przesądzać nawet o udzieleniu takiej niewieście zborowej pomocy materialnej.

 Na listę wdów może być wciągnięta niewiasta licząca lat co najmniej sześćdziesiąt i raz tylko zamężna, mająca dobre imię z powodu szlachetnych uczynków: że dzieci wychowała, że gościny udzielała, że świętym nogi umywała, że prześladowanych wspomagała, że wszelkie dobre uczynki gorliwie pełniła [1Tm 5,9–10]. Oto biblijne role kobiety w Kościele, wyłaniające się z powyższego pouczenia:

 1. Wychowywanie dzieci. Jest to wielkie morze możliwości! To nie tylko uczenie dzieci funkcji życiowych ale także dbałość o ich rozwój duchowy. To praca nie tylko nad własnymi dziećmi. To możliwość sprawowania kreatywnej opieki duchowej nad całym nowym pokoleniem dzieci w Kościele.

 2. Udzielanie gościny. Słowo Boże poucza: Gościnności nie zapominajcie; przez nią bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołów gościli [Hbr 13,2]. Dzięki posłuszeństwu temu wezwaniu, wierząca kobieta może rozwinąć wspaniałą służbę i być błogosławieństwem dla wielkich mężów Bożych, niczym kobieta z Szunem względem proroka Elizeusza [2Kr 4,8]. albo Lidia względem Pawła i Sylasa [Dz 16,15], że już o goszczeniu  samego Pana w postaci każdego zwykłego brata nie wspomnę [Mt 25,37-40].

 3. Usługiwanie świętym. Jest to zadanie wyjątkowo honorowe z punktu widzenia naśladowcy Chrystusa. Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i oddać swe życie na okup za wielu [Mk 10,45]. Każda szukająca swego miejsca w Kościele kobieta powinna tę rolę traktować bardzo poważnie, bo w ten sposób wyjątkowo podąża śladami Pana.

 4. Wspomaganie prześladowanych. Prześladowanie zawsze będzie dotykać prawdziwych chrześcijan. Tak jest, wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą [2Tm 3,12]. Kobiety pragnące być pożyteczne w życiu Kościoła mogą więc być pewne, że w tym zakresie zawsze będą miały pełne ręce roboty. A przy tym pewność, że wspomagają prawdziwych wierzących, bo tylko tacy są w świecie prześladowani. Pamiętajcie o więźniach, jakbyście współwięźniami byli, o uciskanych, skoro sami również w ciele jesteście [Hbr 13,3].

 5. Gorliwe pełnienie dobrych uczynków. Jest wiele kobiet, które gotowe są poświecić się i zrobić coś spektakularnego, natomiast nie stać ich na gorliwe i wytrwałe wykonywanie życiowych obowiązków. Każda wierząca kobieta jest powołana do wiernego i gorliwego chodzenia w dobrych uczynkach. Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili [Ef 2,10].

Kolejny fragment:  Chcę tedy, żeby młodsze wychodziły za mąż, rodziły dzieci, zarządzały domem i nie dawały przeciwnikowi powodu do obmowy [1Tm 5,14].

 6. Prowadzenie domu. Specyfika poszczególnych rodzin, miejsce i warunki zamieszkania, ilość domowników – to szereg różnych wyzwań, przed którym Słowo Boże stawia wierzącą kobietę. Jakie to musi być przykre dla męża i dzieci, gdy ich żona i matka, zamiast zająć się prowadzeniem własnego domu, jeździ po kraju, ślęczy nad konspektami kazań, stroi się dla innych albo przesiaduje po obcych domach, doradzając jak powinno wyglądać ich życie rodzinne.

I ostatni tekst Słowa, który chcę dziś wziąć pod uwagę:  Ale ty mów, co odpowiada zdrowej nauce [... ], że starsze kobiety mają również zachowywać godną postawę, jak przystoi świętym; że nie mają być skłonne do obmowy, nie nadużywać wina, dawać dobry przykład; niech pouczają młodsze kobiety, żeby miłowały swoich mężów i dzieci, żeby były wstrzemięźliwe, czyste, gospodarne, dobre, mężom swoim uległe, aby Słowu Bożemu ujmy nie przynoszono [Tt 2,1–5].

 7. Pouczanie młodszych i mniej doświadczonych od siebie kobiet. To niezwykle poważne i potrzebne zadanie dla starszych chrześcijanek. Pole, które kobiety powinny starannie zagospodarować, jeśli chcą dobrze spełniać swe role w Kościele.

Wystarczy na dzisiaj. Czy to jest wąski zakres obowiązków? Czy Biblia ogranicza aktywność, pomysłowość i gorliwość kobiet? W Kościele kobiety mają wielką rolę do spełnienia. Żeby tylko zechciały dostosować swe myślenie i aktywność do nauki Pisma Świętego, a nie kręciły się wciąż wokół zadań wyznaczonych dla mężczyzn. I proszę nie mówić, że powyższe role miały zastosowanie tylko w wąskim kręgu kulturowym.
 


dnia 21.07.2010 12:05 2987 czytań · Drukuj


Mp3 Player




Czy Polacy są tolerancyjni wobec innych wyznań

Tak

Nie

Nie mam zdania





Copyright Radmin© czerwiec 2006
Główna  Czytelnia  Biblia  Poezja  Zasady wiary  Dekalog  Słownik  Współpraca  Polityka prywatności  Kontakt

Prosimy o przestrzeganie praw autorskich. Przedruki dozwolone wyłącznie po uzyskaniu zgody Ewangelista.pl
Przedstawione materiały są zgodne z zasadami naszej wiary, nie jest to jednak jednoznaczne z pełnym poparciem prywatnych postaw i zasad wiary
poszczególnych autorów oraz prezentowanych przez nich poglądów.

PHP-Fusion PL

4,603,180 unikalnych wizyt od czerwca 2006

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.


Treść reklam nie zawsze pokrywa się z poglądami Redakcji.