Weźmy sprawę w swoje ręce !


Autor: Pastor Michał Hydzik

W Ewangelii Marka w 5 rozdziale w wierszach od 27 do 34 przedstawiona jest bardzo nieszczęsna kobieta, a w Ewangelii Mateusza w rozdziale 14 od 1 wiersza mówi się o monarsze Herodzie. I na pierwszy rzut oka zdawałoby się, że te dwie osoby nie mają ze sobą nic wspólnego.

Bo istotnie, on był potężnym królem, mieszkał w pałacach, miał do dyspozycji sług i wojsko, jadał najwyborniejsze królewskie potrawy, a ona, uboga, bezimienna, bezdomna, słaba i schorowana. Jego noga nigdy by nie stanęła tam gdzie mieszkała ona, a ona pod karą śmierci nie miała prawa nawet zbliżyć się do jego rezydencji. A więc dwa jakże oddalone od siebie losy ludzkie, dwa różne światy. Niewielu wybrało by ten drugi, większość zapewne opowiedziałaby się za tym pierwszym.

Tak to wygląda z perspektywy ziemi. Ale z perspektywy nieba, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Otóż bez względu na przeszłość i teraźniejszość, obu tym osobom Bóg dał tę samą szansę. Każda z nich co prawda w innych okolicznościach, usłyszała wieści o Jezusie. Jakiego rodzaju mogły być to wieści ? Z całą pewnością poselstwo to nie tchnęło treściami pełnymi zgrozy, potępienia i odrzucenia. Zarówno Herod jak i ona usłyszeli, że "cudowne moce działają w nim" (Mt.14,2). Nie mogło ujść ich uwadze, że grzesznikom grzech jest odpuszczany, że ogłasza się duchową amnestię wszystkim winowajcom, że ślepi odzyskują wzrok, a zniewoleni uwolnienie.

Zdawałoby się więc, że dla mordercy, Heroda, wieść ta powinna być nadzieją i ratunkiem, że przyszła w samą porę, bo na jego rękach widniała niewinna krew zamordowanego Jana Chrzciciela. I tak by się zapewne stało, wina byłaby mu odpuszczona, grzech zakryty, gdyby uznał się winnym i przyszedł do Jezusa. Tymczasem jego serce pozostało twarde i nie skruszone. Owszem, jego sumienie dawało o sobie znać, przypominając mu haniebny czyn, ale on je tłamsił i lekceważył. I choć zbawienna szansa była tak blisko, nie skorzystał z niej. I w ten oto sposób zaprzepaścił swoje życie.

A jakże inaczej postąpiła ta uboga kobieta. Gdy usłyszała tę samą wieść, a więc wieść o Jezusie "podeszła" do Niego tak blisko, że mogła się Go dotknąć. I to jej zaufanie sprawiło iż w odpowiedzi usłyszała od Niego: "Córko wiara twoja zbawiła cię" (Mk. 5,34). Od tamtych dni i tamtych wydarzeń minęło co prawda wiele stuleci, ale ta sama wieść dociera i dziś do naszych serc i uszu. I my także, możemy postąpić z nią dwojako. Wzorując się na zaprzepaszczonym życiu Heroda odrzucić ją, albo na ubogiej żebraczce i przyjść do Jezusa. Niezależnie od tego kim byliśmy, albo jesteśmy Jego miłość i łaska wychodzą nam naprzeciw, nie aby nas potępiać ale zbawić.

Wyrazem największej nieodpowiedzialności jest brak troski o wieczność. O jakże przecież krótką teraźniejszość na ogół wielce się troszczymy, gdy tymczasem to, co wiecznie trwa nie budzi zbytnio naszego zainteresowania albo liczymy, że ktoś inny o to troszczyć się za nas powinien. Tymczasem rozsądek nakazuje wziąć sprawę w swoje ręce i to jak najszybciej póki nie jest jeszcze za późno i zatroszczyć się o swoje życie wieczne.

dnia 02.08.2009 23:53 2019 czytań · Drukuj


Mp3 Player




Czy Polacy są tolerancyjni wobec innych wyznań

Tak

Nie

Nie mam zdania





Copyright Radmin© czerwiec 2006
Główna  Czytelnia  Biblia  Poezja  Zasady wiary  Dekalog  Słownik  Współpraca  Polityka prywatności  Kontakt

Prosimy o przestrzeganie praw autorskich. Przedruki dozwolone wyłącznie po uzyskaniu zgody Ewangelista.pl
Przedstawione materiały są zgodne z zasadami naszej wiary, nie jest to jednak jednoznaczne z pełnym poparciem prywatnych postaw i zasad wiary
poszczególnych autorów oraz prezentowanych przez nich poglądów.

PHP-Fusion PL

4,786,019 unikalnych wizyt od czerwca 2006

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.


Treść reklam nie zawsze pokrywa się z poglądami Redakcji.