Odkrywanie i rozeznawanie obdarowania


Autor: past. Michał Hydzik

Jednym z najbardziej sugestywnych symboli Kościoła jest symbol ciała ludzkiego (1 Kor. 12,12-27). Ciało ludzkie tym się między innymi charakteryzuje, że ma wiele różnorodnych członków i że każdy z nich wykonuje odrębne, specyficzne zadanie zarówno dla swojego dobra, jak i dla całego ciała. Na przykład serce potrafi przepompować w ciągu dnia około siedmiu tysięcy sześciuset litrów krwi, co daje około stu dziewięćdziesięciu trzech milionów litrów w ciągu siedemdziesięciu lat. Mózg zaś składa się z około stu milionów komórek nerwowych połączonych ze sobą za pośrednictwem neuronów.

Gdyby z jakichś powodów ustała funkcja któregoś z organów, to na skutek tego cierpi zarówno cały organizm, jak i organ, który zaprzestał funkcjonowania. Porównanie Kościoła do ciała nie jest czymś przypadkowym, ale zawiera w sobie głęboki sens i wiele oczywistych prawd duchowych. W pierwszym rzędzie należy zauważyć, że w momencie narodzenia się na nowo zostaliśmy włączeni w mistyczne, duchowe Ciało Chrystusa, jakim jest Kościół (1 Kor. 12,13). Sprawa nie kończy się jednak na błogosławionym fakcie włączenia. Można by rzec, że właściwie wszystko od tego momentu się zaczyna, ponieważ wtedy właśnie stajemy się cząstką jakiegoś organu. Inaczej mówiąc, zostaje nam powierzone zadanie do wykonania i Bóg oczekuje, że będziemy je wiernie wykonywać tak dla dobra całego Ciała, jak i naszego. Ale dobry Bóg nie tylko stawia przed nami różnorakie zadania, lecz także uzdalnia nas możliwościami, słowem: obdarowuje nas różnorakimi darami Ducha w celu wykonania powierzonej nam służby. Zauważmy, jak w Starym Testamencie Bóg powierza Besalelowi odpowiedzialne zadanie zbudowania Namiotu Przymierza na pustyni. Natychmiast w ślad za tym idzie uzdolnienie (inaczej obdarowanie): "I napełniłem go Duchem Bożym, mądrością, rozumem, poznaniem, wszechstronną zręcznością w rzemiośle, pomysłowością..." (2 Moj. 31,3-4).

Bardzo często problem wielu dzieci Bożych sprowadza się do braku poznania tego obdarowania darami Ducha. Gdy wywołujemy hasło "dary Ducha", natychmiast przychodzą nam na myśl te wymienione w Pierwszym Liście do Koryntian 12,8-10. Tłumaczymy się wówczas, że nie potrafimy czynić cudów, uzdrawiać, rozeznawać duchów, prorokować, a zatem nie jesteśmy w żaden sposób obdarowani. Nic bardziej oszukańczego i zwodniczego niż takie zrozumienie i argumentacja. Dary Ducha to nie tylko te wymienione przez Pawła w powyższym tekście, ale także i inne wymienione w Liście do Rzymian 12,6-8 oraz w Liście do Efezjan 4,11. Pobieżny choćby rzut oka na te listy darów pozwala nam zauważyć, że są one różne od siebie, choć niektóre dary są powtarzane. Dowodzi to faktu, że żadna z list nie jest listą ostateczną, zamkniętą. A poza tym, czy można ograniczać możliwości Ducha Świętego tylko do jakiejś, choćby najbardziej rozbudowanej, listy? Wierzę, że Duch Święty, będąc Bogiem, ma nieograniczone możliwości i w zależności od potrzeby w Ciele Chrystusa, może jego członków obdarzać wszelkim darem dobrym i doskonałym (Jak. 1,17), w tym także i takimi, których nie ma na żadnej z wymienionych list.

W pierwszej kolejności przypatrzmy się darom Ducha wymienionym przez Apostoła Pawła w Liście do Rzymian. W rozdziale 12 w wierszu 8 Apostoł wymienia "miłosierdzie" jako dar Ducha. Dosłowne tłumaczenie tego wyrazu z języka greckiego oznacza "miłosierny". Biblia w sposób nie podlegający dyskusji przekonuje nas, że jedną z pierwszych cech natury Boga jest właśnie miłosierdzie (2 Kron. 30,9; Ps. 112,4; Jak. 5,11). Pan Jezus nauczał, że "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią" (Mat. 5,7). Nowy Testament niezwykle pochlebnie i ciepło wyraża się o ludziach kierujących się zasadą miłosierdzia. W Ewangelii Łukasza czytamy o "Miłosiernym Samarytaninie", który okazał miłosierdzie zranionemu i okradzionemu wędrowcy, który szedł z Jerozolimy do Jerycha (Łk. 10,29-37). Dzieje Apostolskie w rozdziale 9,36-43 przedstawiają Tabitę (Dorkas). Charakterystyczne jest w tej historii to, że autor niewiele pisze o niej samej, ale akcentuje jej uczynki miłosierdzia. Jestem przekonany, że wielu wierzących ten niezwykły dar Ducha posiada, ale problem ich polega na tym, że nie są tego świadomi i go nie rozwijają. Szkoda, bo dary takie jak ten są niezwykle przekonywujące i pociągające do Chrystusa. Ponieważ jednak ludzie z reguły chcą być widziani, uznani za cudotwórców, tego rodzaju dary traktują po macoszemu.

Po czym można poznać, że ktoś został w ten dar wyposażony? Biblia poucza, że najlepszym sprawdzianem jest poznawanie po owocach. Jeśli więc ktoś ma serce wrażliwe na ludzkie nieszczęście, pragnie okazywać miłość bezradnym i cierpiącym, sprawia mu radość niesienie pomocy potrzebującym, to należy przypuszczać, że Pan obdarzył go darem miłosierdzia.

Kontynuując nasze rozważania na temat symboliki ciała, musimy zauważyć, że ciało ludzkie przechodzi przez różne etapy, począwszy od urodzenia, skończywszy na późnej starości i śmierci.

Nikt nie pojawił się na świecie w inny sposób, jak tylko przez narodzenie się. Wszyscy znamy i wspominamy datę naszych urodzin. Nawet Syn Boży, aby stać się człowiekiem, urodził się w stajni betlejemskiej. Słowo "narodzić się" natychmiast przypomina nam wypowiedź Pana Jezusa, który stwierdził: "... jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego" (J. 3,3). Nienarodzony na nowo nie może należeć do mistycznego Ciała, jakim jest Kościół. Po urodzeniu się każde dziecko bezwzględnie potrzebuje opieki, troski, dopieszczania. Ale okres niemowlęctwa kończy się. To, że rodzice czekają na wzrost i dojrzewanie swojego dziecka, jest całkiem naturalne. Jeśli z jakichś powodów proces ten nie następuje, to znak, że dziecko jest chore. Gdy zaś rośnie i dojrzewa, to następuje okres, gdy jako dojrzały, dorosły człowiek zaczyna opiekować się następnym pokoleniem.

Taki jest również porządek w sferze duchowej. Pamiętam, jak o mnie się troszczono, wspominam okres w którym "niańczyłem" niektórych obecnych pastorów. I z radością obserwuję, jak teraz oni wychowują kolejne pokolenie duchowych dzieci. Jeśli ktoś przez całe życie oczekuje noszenia na rękach, niańczenia, to jest to bez wątpienia sytuacja chora, patologiczna. Autor Listu do Hebrajczyków zarzuca swoim adresatom, że zważywszy na ich wiek, powinni być już nauczycielami, a tymczasem ciągle potrzebują dalszego niańczenia (Hebr. 5,12). Rzeczywiście, z doświadczenia wiem, że niektórzy wierzący chcieliby, aby duszpasterze bezustannie byli tylko przy nich, głaskali ich, poili mlekiem i kołysali. Pozostawienie ich choćby na chwilę natychmiast rodzi problemy. I jak w takich przypadkach mówić o posługiwaniu się przez te osoby jakimikolwiek darami? Przesadne koncentrowanie się na sobie i swoich roszczeniach blokuje obdarowanie. Zamiast rozglądać się wokół za potrzebami innych i dawać szansę Duchowi Świętemu, by działał przez nas, nieustannie oczekujemy troski o nas. Taka postawa zdradza, że nasze "ja" jeszcze ciągle jest żyjące, że nie ma mowy o śmierci naszego egoizmu. Gdy rozejrzymy się dookoła, na pewno zauważymy ludzi w większej niż my potrzebie. Ktoś ostatnio opowiadał mi, iż zawsze myślał, że jest poważnie chory. Tak się złożyło, że musiał znaleźć się na kilka dni w szpitalu. Kiedy zobaczył naprawdę chorych ludzi, zrozumiał, że musi przeprosić Boga za swoją postawę, bo jego problem był niczym w porównaniu z cierpieniami tamtych. Natychmiast przestał się użalać nad sobą, a zaczął usługiwać towarzyszom niedoli.

Kolejną przeszkodą w rozwijaniu daru miłosierdzia i pomocy jest oczekiwanie, że ktoś inny powinien tę pracę wykonać. Być może myślimy wówczas o pastorze, starszych lub liderach. A jeśli oni tego nie robią, ogarniają nas "święty gniew i oburzenie", które z czasem przemieniają się w krytykę i posądzanie o brak miłości i współczucia. Osobiście jestem zdania, że kiedy Pan wskazuje komuś na jakieś potrzeby innego człowieka, oznacza to, że chce się posłużyć właśnie tą osobą, której te potrzeby uświadamia. Nie można na nikogo zrzucać tej odpowiedzialności. W Starym Testamencie Bóg ubolewa nad postawą niektórych proroków i nazywa ich lisami w ruinach (Ezech. 13,4). Ich niewłaściwa postawa polegała na tym, iż widząc wyłom (potrzebę), nie usypali wału zabezpieczającego (nie pomogli), ale ograniczali się do potępiania i krytykowania innych za nie zabezpieczenie wyłomu. Innymi słowy, w obliczu dramatu, sami nic nie zrobili, a mieli pretensje do całego świata. Można krytykować innych, a samemu stać z boku. Gdy o tym myślę, przypominają mi się zawody piłkarskie. Po boisku biega dwudziestu dwóch profesjonalistów, wytrenowanych, mających opanowaną do perfekcji sztukę kopania. Na trybunach zasiada niekiedy wiele tysięcy laików, którzy głośno, wrzaskliwie i złośliwie podpowiadają, jak ci na boisku powinni grać.

Jeśli widzisz, że ktoś oczekuje na miłosierdzie, nie czekaj, aż ktoś to zrobi za ciebie – idź za głosem swego serca, stań przy jego łożu, weź jego rękę w swoją dłoń i zapewniaj go o Bożym miłosierdziu okazanym w Chrystusie także dla niego. A jeśli zauważysz, że twoja służba przynosi ulgę cierpiącemu, a tobie sprawia wewnętrzną satysfakcję, to jest to oczywisty znak, że masz praktykować to powołanie. W ten sposób nie tylko odkryjesz swoje obdarowanie, ale będziesz je mógł także rozwijać. Daj więc szansę Duchowi Świętemu, aby bezpośrednio pokazał ci twoje obdarowanie i owoce twojej służby.
 
dnia 29.04.2009 14:28 2121 czytań · Drukuj


Mp3 Player




Czy Polacy są tolerancyjni wobec innych wyznań

Tak

Nie

Nie mam zdania





Copyright Radmin© czerwiec 2006
Główna  Czytelnia  Biblia  Poezja  Zasady wiary  Dekalog  Słownik  Współpraca  Polityka prywatności  Kontakt

Prosimy o przestrzeganie praw autorskich. Przedruki dozwolone wyłącznie po uzyskaniu zgody Ewangelista.pl
Przedstawione materiały są zgodne z zasadami naszej wiary, nie jest to jednak jednoznaczne z pełnym poparciem prywatnych postaw i zasad wiary
poszczególnych autorów oraz prezentowanych przez nich poglądów.

PHP-Fusion PL

4,641,720 unikalnych wizyt od czerwca 2006

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.


Treść reklam nie zawsze pokrywa się z poglądami Redakcji.