Iwona


Znalazłam perłę...

Czy pamiętacie przypowieść o perle?
"Dalej podobne jest Królestwo Niebios do kupca, szukającego pięknych pereł, który, gdy znalazł jedną perłę drogocenną, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją" (Mat. 13:45-46)
Ja tę perłę odnalazłam. I mam ją. Chciałabym się nią z wami podzielić.

Opowiem wam o czymś co zmieniło mnie, całe moje życie, moje patrzenie na świat i uczyniło mnie szczęśliwą.

Urodziłam się i wychowałam w katolickiej rodzinie. Od dziecka pragnęłam Boga i byłam osobą głęboko religijną. Wszystkie praktyki religijne, których uczył mnie mój kościół traktowałam z najwyższą powagą. W każdą niedzielę uczęszczałam na msze. Regularnie przystępowałam do sakramentu pokuty i eucharystii. "Zaliczałam" pierwsze piątki miesiąca, wierząc, że pomoże mi to w drodze do nieba. Moja babcia, głęboko wierząca katoliczka, zaraziła mnie modlitwą na różańcu. Szczególnie lubiłam odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego, gdyż głęboko wierzyłam w objawienie jakie miała siostra Fustyna i wielokrotnie modliłam się przed obrazem Jezusa z jej wizji. Godnym przykładem do naśladowania było dla mnie również trzech pastuszków, którym objawiła się Maria, i chcąc ich naśladować wielokrotnie spałam z mocno zawiązanym w talii sznurem, wierząc, że ból który sobie sprawiam, pomoże jakiejś duszyczce wyjść z czyśćca. Wiem. Wielu z was wyda się to przesadą, ale jako nastoletnia dziewczyna tak właśnie rozumiałam moją wiarę i postępowanie takie wynikało z głębokiej potrzeby Boga.
Do dziś pamiętam moją gorącą modlitwę, miałam wówczas 13-14 lat, by moja dusza była dla Boga niczym czysty, niewinny kwiat i abym ja, i cała moja rodzina znalazła się nie gdzieś w czyśćcu, ale od razu w niebie.

Równocześnie jednak, mimo całej mojej gorliwości, czułam się od Boga gdzieś daleko. Modliłam się, ale miałam wrażenie, że moje modlitwy nie są w stanie przebić się przez sufit. Pragnęłam żywego Boga i żywej wiary. Z lubością rozczytywałam się w powieściach o czasach wczesnochrześcijańskich. I żałowałam, że nie żyłam w tamtych czasach. Wiara pierwszych chrześcijan wydawała mi się taka prosta, szczera i inna.

W wieku 14-15 lat zaczęłam czytać Biblię. Początkowo jej nie rozumiałam. Owszem Ewangelie nie były trudne, ale Dzieje Apostolskie i Listy wydawały mi się jakieś obce, nie z tego świata. Kościół który mi się z nich wyłaniał bardzo różnił się od Kościoła, który znałam. Nie rozumiałam tego. Zaczęły pojawiać się pytania, na które nie potrafiłam odpowiedzieć. Czemu Biblia mówi tak i tak, a ja od dziecka jestem uczona czego innego? Mimo wszystko jednak, nawet jeśli nie rozumiałam czegoś, starałam sobie to jakoś wytłumaczyć, gdyż mocno wierzyłam że wykładnia kościoła jest słuszna. Pytania zostawiałam na później.

W tym czasie Bóg zaczął przemawiać do mego serca i pokazywać mi, czego mi brakuje. Były to chwile, które głęboko wbijały się w moje serce i pokazywały w jakim kierunku powinnam podążać.

Taką chwilą była na przykład przypadkowo włączona w telewizji relacja z jakiegoś kościoła. Widziałam ludzi z wysoko wzniesionymi rękoma, żarliwie wielbiących Boga. Czułam, że mają oni z Bogiem bliską relację, której mi tak bardzo brakowało. Ryczałam jak wół przed telewizorem i wołałam w duszy: Panie ja chcę tam być, ja chcę tam być! Ja chcę mieć to, co mają ci ludzie!
Nie wiedziałam jednak ani co to za kościół, ani gdzie takich ludzi szukać.

Kilka miesięcy później, Bóg dał mi poczuć coś wspaniałego. Odmawiałam codzienną modlitwę. Zwyczajną. Jak codzień. Czułam jednak coś niesamowitego. Czułam Bożą obecność, której tak bardzo pragnęłam. To było niesamowite. Ale trwało krótko. Równo trzy dni. Nie wiedziałam czemu. Nie zrobiłam nic, co mogłoby sprawić, by to się skończyło. Wtedy w moim sercu pojawiła się bardzo wyraźna myśl: To jest perła, którą mam dla ciebie i której masz szukać. Wiedziałam, że to Bóg pokazał mi kierunek. Pokazał mi co dla mnie ma. Nie wiedziałam jednak jak to zdobyć.

W międzyczasie zaczęłam czytać książki rozprowadzane przez Odnowę w Duchu Świetym. Czytałam świadectwa osób, które doznały przemiany życia i doświadczyły obecności żywego Boga. Oglądałam również relację ze spotkań Odnowy w Częstochowie. Pragnęłam przeżyć chrzest w Duchu Świętym, o którym opowiadli ci ludzie, i doznać przeżyć zielonoświątkowych, takich jak Apostołowie.

Jesienią 1993 roku uczestniczyłam w mszy podczas, której usługiwały świadectwem dwie osoby z Odnowy. Po mszy rozprowadzane były książki i kasety video ze świadectwami. Poprosiłam mamę, by mi kupiła. Całą serię. Pochłonęłam je jednym tchem. W jednej z książek była w bardzo prosty sposób przedstawiona ewangelia i sposób w jaki człowiek może zostać wyzwolony z grzechu i zacząć cieszyć się Bożą wolnością. Były też propozycje modlitwy.

Pamiętam, że po przeczytaniu tych książek zaczęłam gorąco wołać do Jezusa, by mnie zbawił, by wszedł do mego serca, do mego życia, by stał się moim najbliższym przyjacielem. Tak bardzo go pragnęłam. Wołałam przez wiele nocy. Wreszcie poczułam, że on jest. Że stoi blisko mnie. Nie widziałam go, ale czułam jego obecność. Od tamtej pory, już nie prosiłam, ale zaczęłam dziękować mu za to, że odnalazł mnie, że jest w moim życiu i rozmawiać z nim jak z najbliższym przyjacielem.

Od tamtego czasu już nigdy nie czułam, że Bóg jest daleko. Wiedziałam, że jest tuż obok, że słyszy moje modlitwy i odpowiada na nie.
Tak się rozpoczęła moja wielka przygoda z Jezusem. Otrzymałam wóczas zbawienie, pojednanie z Bogiem, mogłam mieć z nim żywą relację. Dostałam nowe życie. Narodziłam się na nowo (por. J 1:12-13; 3:1-21). Poczułam wtedy, że mam tę perłę, której tak pragnęłam, a którą Bóg wcześniej mi pokazywał.

Był to przełomowy moment w moim życiu.
Jednak czułam się bardzo osamotniona w tym doświadczeniu. Brakowało mi kontaktu z ludźmi, którzy czuliby i doświadczali tego, co ja. Modliłam się do Pana, by postawił mnie wśród takich ludzi. Chciałam się przyłączyć do Odnowy w Duchu Świętym, jednak w tamtym czasie nie było w naszym mieście takiej wspólnoty. Bardzo chciałam również doświadczyć chrztu w Duchu Świętym, wraz ze wszystkimi doznaniami o jakich czytałam w Biblii. Wkrótce po tym postanowiłam przyłączyć się do miejscowej grupy oazowej. Grupę tę prowadziły osoby nawrócone, znające Biblię i w związku z tym odrzucające niektóre katolickie tradycje, czy doktryny wchodzące w konflikt ze Słowem Bożym. Dzięki temu mogłam tam lepiej poznać Biblię, oraz podstawowe prawdy chrześcijańskie. Nadal jednak pragnęłam doznać chrztu w Duchu Świętym. Modliłam się o to gorąco. Wkrótce na spotkania oazowe zaczęło przychodzić dwóch mężczyzn, którzy opowiadali świadectwa Bożego działania w ich wspólnocie. Nie byli katolikami. Zdziwiona byłam wówczas, że Duch Święty działa również poza Kościołem katolickim. :) To co opowiadali przypominało przeżycia o jakich słyszałam w Odnowach w Duchu Świętym. Po prostu musiałam iść do nich na nabożeństwo.

I poszłam. Podczas nabożeństwa ktoś miał przekonanie, że na sali jest osoba, która bardzo pragnie chrztu w Duchu Świetym. Wyszłam do przodu. Modlono się o mnie. Tego co wtedy przeżyłam nie da się opisać słowami. Boża obecnośc była tak mocno odczuwalna. Czułam się jakbym uchwyciła koniec szaty Pana Boga. Radość. Miłość. Czułam, że to On. Zaczęłam modlić się innymi językami i wielbić Boga. Jeśli wcześniej myślałam, że wiem już co to Boża obecność, to myliłam się. Dopiero wtedy przeżyłam naprawdę bliskie spotkanie z Panem.

Te przeżycia zmieniły całe moje życie i moje spojrzenie na otaczający świat. Ja wiem, że Jezus żyje i zbawia. Wiem, bo go spotkałam i doświadczyłam jego działania.

Od wydarzeń które opisałam minęło blisko 13 lat. Dziś jestem członkiem zboru, którego Pan użył wówczas, by napełnić mnie Duchem. Nikt mnie nie namawiał bym odłączyła się od Kościoła Katolickiego. Nikt mnie nie przekonywał. Po prostu Słowo Boże i jego prostota mnie przekonały.

Wiem, że Bóg nie ma względu na denominację. On nie patrzy na to czy ktoś jest baptystą, zielonoświątkowcem, katolikiem itd. On patrzy na serce człowieka. Nie zbawią cię żadne doktryny, tradycje, czy praktyki religijne. Nie możesz na swoje zbawienie niczym zasłużyć. To dar, który możesz przyjąć, gdy w pokorze skłonisz się przed Bogiem. W niebie nie będzie katolików, zielonoświatkowców, baptystów, adwentystów ... Tam będą tylko Boże dzieci. Czy ty nim jesteś?
Czy oddałeś Jezusowi całe swe życie, czy pokutowałeś przed nim za swe grzechy i przyjąłeś od niego zbawienie? Jesli nie, nie zwlekaj! Zrób to teraz! Ta perła, którą ja mam, jest również dla ciebie.

Iwona
 


dnia 19.12.2007 15:51 3022 czytań · Drukuj


Mp3 Player




Czy Polacy są tolerancyjni wobec innych wyznań

Tak

Nie

Nie mam zdania





Copyright Radmin© czerwiec 2006
Główna  Czytelnia  Biblia  Poezja  Zasady wiary  Dekalog  Słownik  Współpraca  Polityka prywatności  Kontakt

Prosimy o przestrzeganie praw autorskich. Przedruki dozwolone wyłącznie po uzyskaniu zgody Ewangelista.pl
Przedstawione materiały są zgodne z zasadami naszej wiary, nie jest to jednak jednoznaczne z pełnym poparciem prywatnych postaw i zasad wiary
poszczególnych autorów oraz prezentowanych przez nich poglądów.

PHP-Fusion PL

4,602,791 unikalnych wizyt od czerwca 2006

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.


Treść reklam nie zawsze pokrywa się z poglądami Redakcji.