Media - przyjaciel czy wróg?


Autor: Zbyszek Kłapa


Media, niczym ostry nóż, mogą okazać się dla naszych dzieci zarówno dobrodziejstwem jak i przekleństwem. Kwestia tkwi w sposobie korzystania. Rozsądny człowiek nie kroi się celowo po rękach. Podobnie rozsądny użytkownik mediów nie pozwoli, by go niszczyły. Pisząc ten artykuł mam na myśli głównie TV i komputery. Dlaczego? Bo obydwa środki przekazu wywierają najsilniejszy wpływ na dzieci. Telewizja jest ogólnie dostępna a komputery pojawiają się w coraz większej liczbie rodzin. Warto zatem zastanowić się, czy jako rodzice albo nauczyciele zdajemy sobie sprawę z zagrożeń, jakie niosą ze sobą główne media. Zachęcam Cię, Drogi Czytelniku, do twórczej krytyki wszechobecnych zdobyczy (?) cywilizacji. Najpierw zastanowimy się jaki wpływ mają media na dzieci i rodziny. Później zaproponuję rozsądną postawę względem mediów.
Przemyślenia, którymi pragnę się podzielić, mają swoją historię. Wszystko zaczęło się od „odkrycia” dokonanego w mojej rodzinie. W 1996 roku remontowałem z żoną mieszkanie. Malowanie ścian zmusiło nas do przeniesienia telewizora z zaszczytnego miejsca w pokoju gościnnym, na strych. (Jeżeli masz TV, to zgaduję, że i w twoim domu stoi on w strategicznym punkcie. Nam wydaje się, że jest to dogodne miejsce dla wszystkich widzów, za to ON, telewizor, dobrze wie, że stoi w miejscu najdogodniejszego ataku na całą rodzinę!) Remont przedłużał się. Po miesiącu zauważyliśmy poprawę rodzinnych relacji na lepsze. Oto znaleźliśmy czas na rodzinne pogawędki lub odwiedzanie przyjaciół. Cóż za cudowna przemiana w relacjach rodzinnych. Skąd? Dlaczego? Prosta odpowiedź: lokator NR 1 wciąż był na strychu. Po skończeniu remontu spróbowaliśmy podłączyć naszego wroga. Wynik? Negatywny! Natychmiast odżyły problemy sprzed remontu. Spięcia słowne, zaniedbywanie obowiązków (przez wszystkich domowników), rozkojarzenie, nerwowość, izolacja fakultatywna (dalej wyjaśnię ten termin) itp. Zaraz zabrzmiało rodzicielskie NIE! Muszę przyznać, że część mojego ja krzyczało: „zostaw naszą elektroniczną babcię w spokoju”. Dziękuję jednak Bogu, że górę wziął rozsądek. Świadomie przywołuję imię Boga, bo nie obeszło się bez modlitwy i szczerości przed Nim, bowiem mój wróg pomagał mi grzeszyć. Niekiedy grzeszyłem oglądając niewłaściwe programy, innym razem pozwalałem, by odciągał mnie od rodzinnych obowiązków.
Jaki wpływ ma telewizja na nasze dzieci? Żeby świadomie odpowiedzieć na to pytanie musimy przejść mini test. Jak odpowiedziałbyś na następujące pytanie: Czy TV jest dobrodziejstwem dla dzieci i rodziny, przy założeniu, że wszystkie programy i filmy w TV są dobre?
Pomijając fakt, że jest to iście abstrakcyjne założenie w naszych realiach, nie wystarczy, by program był dobry. Niezbędne jest właściwe podejście widza. Czy wyobrażasz sobie dziecko siedzące kilka godzin przed ekranem? Kiedy odrobi zadania? Kiedy pogra w piłkę czy pojeździ na rowerze? Kiedy z Tobą porozmawia? Kiedy się wyśpi?.. Niestety wiele jest takich dzieci. Lepiej nie pytać jak sobie radzą w szkole i jak się odnoszą do nauczycieli lub rodziców mali „telemani”. Zdecydowanie odpowiadam na postawione pytanie: NIE! Chyba, że telewidz mądrze wybiera treść i czas trwania programu. Owszem można, choć rzadko, obejrzeć budujący film, taki, który pozytywnie poruszy uczucia i wolę całej rodziny do przeniesienia jakiegoś dobrego wzorca na jej łono. Do mojego ‘NIE’ muszę coś dodać. Nie dość, że małym telewidzom oferuje się niewiele dobrych pozycji, to wysiadując godzinami przed telewizorem, wchłaniają oni mnóstwo trującego pokarmu. Niejeden rodzic żachnie się, gdy usłyszy, że nawet dobranocki noszą znamiona trucizny.
Co stanowi o toksyczności mediów?

I. MEDIA TO NIEOGRANICZONE I NIE KONTROLOWANE ŹRÓDŁO INFORMACJI
Odbiorca, a tym bardziej dziecko nie uświadamia sobie wpływu mediów na jego myślenie i postawę. Tzw. zalew informacyjny był nie znany poprzedniemu pokoleniu. Dzisiaj w natłoku informacji gubią się te, które są dobre i przydatne. Może masz w domu pudło, do którego wrzucasz różne rupiecie i rzeczy, mniej lub bardziej przydatne. Za jakiś czas zechcesz wyjąć z niego potrzebną rzecz. Czy będzie to łatwe? Im młodsze jest dziecko, tym trudniej przychodzi mu wydobycie czegoś dobrego z „medialnego śmietnika różności”.
Innym poważnym problemem jest manipulowanie myśleniem i formowanie postaw. Nawet dorośli zachowują się jak marionetki, gdy bezkrytycznie przyjmują to, co im oferuje TV lub gazety. Telewidz na ogół nie ma możliwości sprawdzenia prawdziwości podawanych treści, przyjmuje je więc jako pewniki. Niestety media są skażone grzechem. Komercjalizacja mediów sprawia, że przeważającą część podaży stanowią treści związane z przemocą, agresją, brudno przedstawianym seksem, czy okultyzmem. Wystarczy spytać w sklepie komputerowym o najbardziej chodliwy towar, aby się o tym przekonać.
W umyśle dziecka oglądającego telewizję dochodzi do zderzenia postaw. Na przykład mnóstwo filmów i reklam propaguje wolny seks. Tymczasem wierzący rodzic uczy (powinien to robić) swoje dziecko, że seks jest zarezerwowany dla małżeństwa. Niestety często przegrywa, bo jego głos ginie w morzu bodźców zachęcających do cudzołóstwa. Dzieje się tak tym bardziej, że media oferujące wiele fałszu w autorytatywny sposób, doprowadzają do zachwiania autorytetu rodziców. Nawet jeśli nie zaniedbują oni swojej roli wychowawczej, dzieci podpierają swoje kroki wypowiedziami tzw. autorytetów z TV lub gazet. Mógłbym w tej kwestii przytoczyć wiele przykładów. Oto porada psychologa dla nastolatków zamieszczona w magazynie „Bravo”: Masz prawo do buntu. Chodziło o problemy w relacjach z rodzicami...
Jednoczesny zalew prawdą i fałszem otępia sumienie, czyniąc je niezdolnym do ostrego odgraniczenia dobra od zła. W umysłach młodych odbiorców powstaje swoista „szara strefa”, która chrześcijaninowi utrudnia naśladowanie Chrystusa.
Z filmów i gier komputerowych dzieci uczą się tzw. pozytywnej przemocy. Pozytywny bohater walczy z negatywnym, bo przecież dobro musi zwyciężyć zło. Niestety posługuje się tymi samymi środkami przemocy. Młodociany widz przenosi w różny sposób ideę usprawiedliwionej przemocy do szkoły, do rodziny czy na podwórko. Tymczasem przemoc zawsze jest negatywną postawą. Oglądanie obrazów z przemocą lub tych, w których „trup ściele się gęsto”, może pobudzać dzieci do agresywnych zachowań (kroniki policyjne alarmują!) lub przynajmniej znieczulają na szeroko rozumianą krzywdę. Kiedy zaczęła się wojna na Bałkanach i pokazywano w „Wiadomościach” okropne sceny nie byłem w stanie jeść kolacji. Po paru miesiącach widok rozszarpanego ciała już mi nie przeszkadzał w jedzeniu...

II. MEDIA OGRANICZAJĄ KONTAKT Z REALNYM OTOCZENIEM
Odbiorca utożsamia się z bohaterami z mediów jak z żywymi postaciami. Wykreowane zjawiska miesza z rzeczywistymi. Często dziecko woli „spotkać się” z ulubionym bohaterem niż porozmawiać z rodzicem. Szybka akcja filmu czy gry komputerowej tak je wciąga, że przenosi ją na relacje z domownikami w sposobie mówienia czy reagowania. Jedna z naszych córek nabawiła się tiku nerwowego przez granie na komputerze. Gry trafiły do kosza ale dopiero po kilku miesiącach córka wyzbyła się tiku.
Podczas wieczornego spaceru po osiedlu, w oknach widać poświatę migotających ekranów. Tak tętni elektroniczne życie rodziny a jej członkowie zamiast rozwijać wzajemne relacje pozwalają, by elektroniczny wróg okradał ich dom z cennego rodzinnego przebywania. Obraz ogniska domowego, jaki dzieci prezentują w szkole swoim zachowaniem i podejściem do obowiązków oraz osób, jest przygnębiający. Użyty przeze mnie wcześniej termin ‘izolacja fakultatywna’ określa smutne zjawisko, które polega na izolacji członków rodziny, mimo przebywania w tym samym pomieszczeniu. Oglądany przez całą rodzinę film nie scala jej. Siedzenie obok siebie i wpatrywanie się w ekran nie ma nic wspólnego z rozmową, pozwalającą na odkrywanie rodzinnych problemów, reagowaniem na siebie czy kształtowaniem relacji. Z moich obserwacji wynika, że tym, czego najbardziej brakuje w rodzinach jest właśnie rozmowa. TV uczy także dzieci biernej postawy a nadmiar informacji i różnych bodźców wyzwala u dzieci rozkojarzenie, którego skutki widać na świadectwach. Kilka lat temu w Katowicach dwaj mali chłopcy „skopali” kolegę na śmierć. Przesłuchujący ich psycholog spytał, czemu go kopali, gdy już się nie ruszał. Odpowiedzieli: Przecież oni wszyscy wstają! Mieli na myśli bohaterów filmów akcji. Obaj chłopcy wywodzili się z „normalnych” rodzin.
Nowym problemem staje się interaktywność współczesnych mediów. Komputer bardziej wciąga niż TV i jest o wiele groźniejszym złodziejem czasu i zdrowia fizycznego (bezruch). Współczesny gracz komputerowy już nie jest tak bierny przed ekranem jak telewidz. Skomplikowana gra komputerowa wciąga, gdyż stwarza możliwości kreowania przebiegu gry itp. O wiele trudniej o znudzenie. Znam młodego ojca, który na tydzień przestał istnieć dla swojej żony i dziecka... „Wrócił” do rzeczywistości, gdy doszedł do końca gry... Należy wspomnieć jeszcze o kwestii oddziaływania gier komputerowych na psychikę. Twórcy gier i programów prześcigają się w udoskonalaniu wirtualnej rzeczywistości robiąc wszystko, by gracz czuł się lepiej przed zestawem multimedialnym niż w towarzystwie ukochanej osoby. Dzieci z ogromną łatwością wchodzą w ten nierzeczywisty świat, jednocześnie oddalając się od rodziny i obowiązków. Treści przejmowane z komputera oddziałują na ich emocje i psychikę. Gorąco zachęcam rodziców do zapoznania się z tym, czym się dzieci karmią.
Na koniec wspomnę o internecie. Nie waham się nazwać go „połączeniem z piekłem”, bo tu można znaleźć wszystko: od zwodniczych filozofii, przez przemoc, po dziecięcą pornografię. Zagrożenia, jakie niesie ze sobą sieć wymagałyby osobnego omówienia. Tak naprawdę, niewielu rodziców zdaje sobie sprawę jakie zagrożenia idą za wielkim bumem informatycznym. Coraz trudniej przychodzi człowiekowi zapanować nad błyskawicznie rosnącymi możliwościami komputerów. Powoli dzieło człowieka zaczyna wymykać mu się z rąk.

III.  MEDIA DZIAŁAJĄ KULTURO- I OBYCZAJOTWÓRCZO
Rodzice, nie zabierajmy dzieciom dzieciństwa! Czynimy to jeżeli bezkrytycznie umożliwiamy im korzystanie z wyżej wymienionych mediów w sposób niekontrolowany. Sami także ponosimy szkodę, jeśli nie umiemy z nich mądrze korzystać. Dzieci zbyt dużo widzą. Nie są w stanie unieść ładunku emocjonalnego oglądanych obrazów, ani istoty usłyszanych informacji. To sprawia, że zbyt wcześnie dorastają, co nie jest tożsame z dojrzewaniem. Dzieci są zagubione, trudno im odnaleźć się w normalnych sytuacjach, bezmyślnie kopiują dorosłych w tym co złe. Parę lat temu, w jednej ze szkół w południowej Polsce doszło do zbiorowego gwałtu. Gwałcicielami byli pierwszoklasiści! Co prawda gwałt był „na niby”, ale nie dla rozebranej przez nich dziewczynki. Poprzedniego dnia chłopcy oglądali film po godzinie 20. Przeraził mnie fakt, że większość dzieci obejrzała ten film za przyzwoleniem rodziców...
Dzieci i nastolatki przejmują styl życia i bycia bohaterów filmowych. Nie tylko zatracają przy tym swoją tożsamość ale często złe wzorce „z importu” rujnują ich życie. Kiedyś mówiło się o rodzinach trójpokoleniowych. Dzisiaj mamy rodziny z trzema telewizorami... Do niedawna nie mieliśmy pojęcia o Walentynkach, Halloween, które jest świętem o okultystycznym podłożu, nie stykaliśmy się z problemem anoreksji czy bulimii. Dziś „jesteśmy na bieżąco” dzięki mediom. Szkoda tylko, że cierpią na tym nasze dzieci, rodziny i w końcu całe społeczeństwo.

Chciałbym zakończyć ten pesymistyczny artykuł nutą optymizmu. Możemy zamienić wroga w przyjaciela. Podam po prostu parę rad dotyczących rozsądnego korzystania z mediów, koncentrując się głównie na telewizji. Ważne jest byśmy nie posługiwali się zakazami. O wiele lepsze jest uczenie dzieci (i siebie) właściwego podejścia do mediów. Przecież są one nieodłącznym elementem cywilizacji.
1. Oglądaj wybiórczo: kup program TV i zaznacz na nim pozycje, które uznasz za godne obejrzenia, przy czym wyznacz sobie limit (np. 3 na tydzień) i bądź konsekwentny! Może to wspólnie zrobić cała rodzina, by potem wzajemnie się pilnować. Dodam tylko, że dzieci do 3 lat nie powinny w ogóle oglądać TV, zaś przedszkolaki najwyżej 30 minut dziennie!

2. Jeżeli chcesz uczyć dziecko mądrego wybierania, co jakiś czas obejrzyj z nim jego ulubioną pozycję a potem przedyskutuj. Dobrze jest obejrzeć i wspólnie ocenić odcinek serialu czy programu, który „wszystkie dzieci w klasie oglądają”, nawet jeżeli Ty sam nie pozwoliłbyś dziecku tego oglądać. Dzięki temu syn czy córka będzie mieć wyrobione zdanie i już Ci nie powie, że „nie ma o czym rozmawiać z rówieśnikami”.

3. Dawaj pozostałym domownikom dobry przykład mądrego korzystania z mediów. Ograniczaj czas spędzany przed TV czy komputerem do rozsądnego minimum. Przekraczasz je wtedy, gdy choć trochę zaniedbasz obowiązki rodzicielskie, małżeńskie lub gdy nie masz już czasu na zdrowy wypoczynek.

4. Nie kupuj „w ciemno” kasety wideo albo dysku (z grą lub filmem). Dobrze się dowiedz, co na nich jest! Nie polegaj na zapewnieniach dziecka.

Jeżeli wierzysz w moc modlitwy to szczerze rozmawiaj z Bogiem na temat mediów. Pomoże w tym refleksja nad bardzo aktualnymi słowami z listu Apostoła Pawła do Rzymian 12, 1-2.



dnia 12.10.2007 23:26 2780 czytań · Drukuj


Mp3 Player




Czy Polacy są tolerancyjni wobec innych wyznań

Tak

Nie

Nie mam zdania





Copyright Radmin© czerwiec 2006
Główna  Czytelnia  Biblia  Poezja  Zasady wiary  Dekalog  Słownik  Współpraca  Polityka prywatności  Kontakt

Prosimy o przestrzeganie praw autorskich. Przedruki dozwolone wyłącznie po uzyskaniu zgody Ewangelista.pl
Przedstawione materiały są zgodne z zasadami naszej wiary, nie jest to jednak jednoznaczne z pełnym poparciem prywatnych postaw i zasad wiary
poszczególnych autorów oraz prezentowanych przez nich poglądów.

PHP-Fusion PL

4,810,576 unikalnych wizyt od czerwca 2006

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.


Treść reklam nie zawsze pokrywa się z poglądami Redakcji.