Miejsce schronienia


Autor: David Medlock

Tych sześć miast będzie dla was miejscem schronienia dla synów izraelskich, dla obcych przybyszów i dla osadników pośród was, aby mógł tam zbiec każdy, kto zabił człowieka nieumyślnie. (4 M 34,15)
W Starym Testamencie jest bardzo dziwny tekst mówiący o śmierci arcykapłana. Wiele nauk, które Bóg przekazał Izraelitom przez Mojżesza, ma ogromne znaczenie dla nas. Jedno z tych wskazań może stać się dla nas żywym i aktualnym wyzwaniem.

4 M 35,9-28 mówi o miastach schronienia. Ten przepis prawny dotyczy ludzi, którzy zabili kogoś nieumyślnie. Jest to dla nas doskonały przykład właściwej reakcji: ucieczki w poszukiwaniu schronienia. Możesz powiedzieć: "Ależ ja nikogo nie zabiłem! Ani umyślnie, ani nieumyślnie". Jezus powiedział jednak, że jeśli ktoś nienawidzi swego brata lub mówi o nim źle, jest winny zamordowania go. Zastanawiam się, czy znajdzie się wśród nas ktoś, kto nigdy nie pomyślał o nikim źle albo nie wściekł się na inną osobę. Zasadnie czy bezzasadnie, to bez znaczenia. Jeśli masz w sercu gniew, to możesz się ładnie uśmiechać i sprawiać wrażenie bardzo przyjaznej osoby, ale kryje się w tobie wulkan gotów wybuchnąć. A gdy wybuchnie, na jaw wychodzi twój prawdziwy charakter. Żony alkoholików mówią nieraz: "Mój mąż to taki dobry człowiek, kiedy jest trzeźwy. Za to kiedy się upije, staje się bardzo gwałtowny. Ale nie jest wtedy sobą!". Tak mówi oddana żona, ale to nieprawda. Właśnie wtedy gdy alkohol pozbawia go hamulców, ujawnia się straszliwy wulkan, który w nim drzemie. To ten człowiek potrzebuje zbawienia.

Nie wiem, czy w głębi serca czujesz gniew. Nie wiem, czy w głębi serca jesteś zabójcą. Może nikogo nie zabiłeś, ale miałeś ochotę to zrobić. Otóż jest miejsce ucieczki dla takiego przypadku jak twój. Bóg polecił Izraelitom, by po wejściu do ziemi obiecanej wyznaczyli sześć miast schronienia. Sposób ich rozmieszczenia gwarantował, że z każdego miejsca można było dotrzeć do któregoś z nich w ciągu jednego dnia. Azyl był dostępny dla wszystkich, także dla obcych przybyszów i osadników. Oto to wspaniały obraz Ewangelii: miejsce schronienia znajduje się w zasięgu każdego z nas bez względu na to, kim jesteśmy i co zrobiliśmy. Nie trzeba odprawiać długiej pokuty, wystarczy powiedzieć: "Tak, Panie!".

Wyobraźmy sobie nieszczęśliwy wypadek: ktoś rąbie drzewo w ogródku, ostrze siekiery spada z trzonka i uderza w głowę sąsiada za płotem. Ze skutkiem śmiertelnym. Dzisiaj w tej sytuacji wezwano by karetkę. W starożytnym Izraelu właściciel siekiery wiedział, że brat sąsiada przyjdzie go zabić. Mimo że to był wypadek, krewny zabitego miał prawo pomścić go w myśl zasady życie za życie. O czym myślałbyś na miejscu zabójcy? Najlepiej wrócę teraz do domu, napiję się kawy, potem powinienem spakować walizkę i sprawdzić rozkład jazdy autobusów. Chyba odwiedzę najdalszych krewnych, żeby się pożegnać.

Bardzo często, słysząc Ewangelię, patrzymy na rozkład jazdy autobusów. Roztrząsamy wszelkie powody, które sprawiają, że nie decydujemy się natychmiast ruszyć w drogę. Przychodzi mi na myśl na pewien przykład. Oto podczas nabożeństwa padł apel o zbiórkę pieniędzy na szczytny cel. Pewien człowiek poczuł, że Pan mówi mu: "Daj 100 euro". 100 euro to masa pieniędzy - pomyślał - Dam 50. Muszę jeszcze zatankować, no i trzeba żyć przed następny tydzień. Dam 25. A kiedy tacka znalazła się w poprzedzającym rzędzie, pomyślał: Cóż, 25 euro to naprawdę duża sumka, dam 10. Kiedy zaczynamy rozumować, rozwadniamy Słowo Boże. Mówimy w gruncie rzeczy: "Nie stać mnie na zrobienie tego, co Bóg do mnie mówi".

Ów nieumyślny zabójca wiedział, że musi czym prędzej ruszać w drogę, bo mściciel nie będzie zwlekać. W grę wchodziło wówczas plus minus siedemdziesiąt lat życia. Kiedy my słyszymy Boże wezwanie za pośrednictwem Ewangelii, rozstrzyga się cała wieczność. Dlatego nie stać cię na uruchamianie trybików swego rozumu i wyszukiwanie powodów, żeby nie przybiec do Boga. Być może powiesz: "Ależ ja daję pieniądze na kolektę, zostałem ochrzczony, przystępuję do komunii, śpiewam w chórze, czasami chodzę na nabożeństwa modlitewne, czytam Biblię". Ale czy masz tę żywą więź, polegającą na absolutnej zależności od Pana Jezusa Chrystusa? Czy w swoim sercu przybiegłeś do Niego, zostawiając wszystko inne za sobą? Jeśli tamten człowiek chciał żyć, musiał tak postąpić. To była sprawa życia i śmierci. Dzisiaj dla nas to jest sprawa wiecznego życia i wiecznej śmierci. Nie zbawią nas regulacje kościelne ani sakramenty. Ocali nas tylko ucieczka w zupełne poddanie się Panu.

Swoją ucieczką zabójca składał wyznanie: "Jestem winien. To był tragiczny wypadek, ale ponoszę za to winę. Jestem odpowiedzialny za moje działanie, chociaż było nieumyślne". Nie mógł udawać, że nic się nie stało. My też nie możemy udawać, że nie jesteśmy grzesznikami. Nie wolno nam udawać, że Bóg może przymknąć oko na nasz stan. Gdyby tak było, Chrystus umarłby na próżno.

Kiedy zabójca docierał do miasta schronienia, musiał zgłosić się do starszych i wyznać: "Zabiłem człowieka. Stawiam się przed wasz sąd i liczę na wasze miłosierdzie". Kluczowe znaczenie dla jego wolności miało przyznanie się do winy. Dla nas warunkiem uzyskania przebaczenia jest uznanie własnej winy i grzechu przed Bogiem. Oczywiście, możesz sprawiać tak dobre wrażenie, że ludzie wezmą cię za uroczą osobę, ale ty znasz swoje życie od podszewki. A co ważniejsze, zna je Bóg. To dlatego Jezus umarł.

Musisz zmierzyć się z prawdą o sobie. Liczy się nie to, co myślą ludzie, lecz co ty w głębi serca o sobie wiesz. Musisz przyznać się do swego grzechu. Nie daj się diabłu oszukać: nie ma nadziei na wieczność, chyba że uznamy swój grzech i odłączenie od Boga. Nie pokładaj ufności w Kościele ani w ludziach, jakkolwiek pobożni są czy się wydają. Nadzieja jest tylko w Jezusie. Tak jak dla zabójcy w starożytnym Izraelu jedynym ratunkiem było dotrzeć jak najszybciej do miasta schronienia. Nie wlókł się noga za nogą, objuczony bagażami, ale biegł, dopóki nie padł z wyczerpania, podnosił się i biegł dalej. Nie wiedział, jak blisko była pogoń. A my nie wiemy, jak długo będziemy żyć. Nie chcę nikogo straszyć; mielibyśmy prawo się bać, gdyby nie było ratunku. Odpowiedź istnieje i leży w zasięgu ręki. Gdy przychodzimy do Ojca w imieniu Jezusa, wiemy, że nas przyjmie. Tamten człowiek musiał czekać na werdykt starszyzny, w naszym przypadku Bóg Ojciec już przeprowadził swój sąd. Ten sąd znalazł doskonały wyraz na Golgocie, w ofierze Jego Syna. Dlatego gdy przyjdziesz, zostaniesz przyjęty, uwolniony, zbawiony. Czy w twoim sercu jest dzisiaj jakaś pilna sprawa, wymagająca załatwienia z perspektywy wieczności?

Gdy zabójca poddał się osądowi rady starszych, po zbadaniu sprawy wydawali oni werdykt i jeśli uznali, że był to nieszczęśliwy wypadek, przyznawali mu azyl. Aby korzystać z gwarancji bezpieczeństwa, musiał pozostać w obrębie miasta schronienia przez długi czas. W sensie obrazowym znaczy to tyle, co na zawsze. O czasie jego uwolnienia czytamy w w. 25: "będzie tam mieszkał aż do śmierci najwyższego kapłana namaszczonego świętym olejem". Na miejscu tego człowieka zastanawiałbym się, ile lat ma właściwie arcykapłan. Siedemdziesiąt pięć? To już nie powinno długo potrwać... A gdyby na arcykapłana namaszczono człowieka w sile wieku? Arcykapłan ma zaledwie czterdzieści lat. Coś mi się wydaje, że będę tu tkwił wiele, wiele lat.

Dobrą nowiną jest to, że nasz Arcykapłan już zmarł. Umarł na Golgocie. To radosna wieść, bo gdy tylko wejdziesz do miasta schronienia, stajesz się natychmiast wolnym człowiekiem! Nasz Arcykapłan, Jezus Chrystus, umarł... i żyje na wieki.

Śmierć najwyższego kapłana oznaczała dla zabójcy wolność. Był wolny i nikt nie mógł ponownie wystąpić z oskarżeniem; sprawa była definitywnie zamknięta. O ileż bardziej ten starotestamentowy obraz jest prawdą dzisiaj. W Piśmie Świętym czytamy: "oskarżyciel braci naszych został strącony" (Obj 12,10; BT). Gdy przychodzimy przed oblicze Boga, wyznając swój grzech i prosząc o obmycie krwią Jezusa, grzech zostaje usunięty na wieczność, jesteśmy wolni i nie staniemy przed sądem.

Osobiście wolę wyrażenie "przyznać się do grzechu" niż "wyznać grzech": "Panie, jestem grzesznikiem. Nie tylko popełniłem różne konkretne grzechy - co jest prawdą, ale jestem grzesznikiem: grzech we mnie mieszka. Jestem winny".

Gdy uznasz swój grzech, sprawa jest skończona. Jak ów człowiek w mieście schronienia, bezpieczny w jego obrębie - jeżeli trwasz w Chrystusie, nikt z diabłem włącznie nie ma do ciebie przystępu. Jeśli prawdą jest, że narodziliśmy się z Ducha Bożego, diabeł nie ma nad nami władzy. Owszem, będzie sączył kłamstwa i podsuwał pokusy, ale jeżeli rozumiemy istotę Jezusowego zwycięstwa na krzyżu, możemy mu się przeciwstawić. On nie ma do ciebie żadnych praw, więc daj mu odpór, jak każe Pismo Święte. Nie z powodu twoich praw czy dokonań, ale na mocy dzieła Jezusa Chrystusa, dokonanego na Golgocie.

Mojżesz przyniósł Izraelowi prawo azylu. Pan Jezus Chrystus, nasz Arcykapłan, przyszedł ze Słowem, które nieporównanie przekracza tamto prawo. Ów człowiek został uratowany z ręki wroga i był bezpieczny aż do śmierci arcykapłana, a potem żył jako człowiek wolny. My jesteśmy zbawieni w czasie oraz w wieczności przez śmierć Arcykapłana. I jesteśmy wolni, aby móc żyć Jego życiem - życiem obfitym, wolnym od grzechu - zwyciężając diabła i pokusy.

Nasz wróg jest sprytnym kłamcą i zawsze przylepia prawdzie etykietki. Oto słyszysz Ewangelię, w której Bóg oznajmia: "Jesteś wolny", ale zaczynasz się zastanawiać: Być może nie do końca jestem wolny... Moja osobowość jest przeszkodą. Zezłościłem się na kogoś tamtego dnia. A co z tym zrobiłeś? Czy przyznałeś się do grzechu? Czy też pozwoliłeś, by wyżerał cię od środka, bo pomyślałeś, że Jezus nie może ci przebaczyć po raz kolejny. Owszem, może. Uznaj swój grzech, ale nie rób z faktu, że możesz dostąpić przebaczenia, wymówki, aby nadal grzeszyć!

Chociaż śmierć Arcykapłana oznacza dla ciebie wolność, być może mówisz: "Wiem, że otrzymałem przebaczenie, jednak są w moim życiu rzeczy, z powodu których wciąż mam poczucie winy". W moim życiu są sprawy, których szczerze żałuję, ale nie mam poczucia winy, ponieważ nie mogę odmienić przeszłości. Tam, gdzie mógłbym postarać się o zadośćuczynienie, zrobiłbym to. Owszem, chciałbym, żeby to się nigdy nie wydarzyło, ale nie pozwolę, by poczucie winy było szczeliną, przez którą diabeł dobierze się do mnie.

Czy diabeł posługuje się twoimi wyrzutami sumienia, aby cię oskarżać? Nie pozwól mu na to, gdyż krew Jezusa oczyszcza nas z wszelkiego grzechu. Niektóre grzechy i ich skutki są jawne, lecz nie różnią się przez to niczym od spraw, o których nie wie nikt oprócz nas. Zaufaj wolności, którą Arcykapłan kupił dla ciebie swoją śmiercią. Pan Jezus Chrystus wyzwolił nas - i to jest prawda. Czy to jest również twoja prawda?

Jezus zabrał na krzyż cały grzech, cały sprawiedliwy sąd Boży, abyśmy byli wolni. To wielka Ewangelia! Pozostań w mieście schronienia - to Jezus jest twoim schronieniem. Nie dopuść, by poczucie winy skuło cię niczym kajdany. Pan chce, byśmy byli ludźmi naprawdę wolnymi. Ludźmi, którzy zwyciężają diabła, których życie jest pełne miłości, prawdy i światłości Bożej. Nie mamy trzymać się zbawienia z najwyższym trudem, zdartymi paznokciami. Wielu chrześcijan żyje w przekonaniu, że są skazani na porażkę w konfrontacji z diabłem. Istotnie, diabeł jest sprytny, bystrzejszy od nas. Ale Biblia powiada, że jesteśmy ukryci wraz z Chrystusem w Bogu. Diabeł nie ma tam dostępu. Trzymaj się prawdy:

- Panie, jestem wolny! Odeprę te wszystkie bezpodstawne obawy. Będę ufał Tobie. Jezus uwolnił mnie, przyjmuję Jego oczyszczenie i Jego Ducha, i będę zwycięzcą dzięki Jego łasce!


Artykuł ukazał się w miesięczniku Kościoła Zielonoświątkowego "Chrześcijanin"

dnia 27.08.2007 19:22 1800 czytań · Drukuj


Mp3 Player




Czy Polacy są tolerancyjni wobec innych wyznań

Tak

Nie

Nie mam zdania





Copyright Radmin© czerwiec 2006
Główna  Czytelnia  Biblia  Poezja  Zasady wiary  Dekalog  Słownik  Współpraca  Polityka prywatności  Kontakt

Prosimy o przestrzeganie praw autorskich. Przedruki dozwolone wyłącznie po uzyskaniu zgody Ewangelista.pl
Przedstawione materiały są zgodne z zasadami naszej wiary, nie jest to jednak jednoznaczne z pełnym poparciem prywatnych postaw i zasad wiary
poszczególnych autorów oraz prezentowanych przez nich poglądów.

PHP-Fusion PL

4,729,204 unikalnych wizyt od czerwca 2006

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.


Treść reklam nie zawsze pokrywa się z poglądami Redakcji.