Odpowiedzialność za powołanie


Autor: Michał Hydzik

„... tej nocy nic nie złowili” Ew. Jana 21,3

Powyższy cytat pochodzi z dłuższego opisu łowienia ryb (Ew. Jana 21,1-14). Na wstępie tej historii mowa o tym, że uczniowie wbrew wcześniejszemu wybraniu i powołaniu przez Pana, postanowili zmienić Jego decyzję i wrócić do łowienia ryb. A zatem wrócili tam, skąd około trzy lata wcześniej zostali powołani do innych celów. Byli zawodowymi rybakami i wrócili do swoich łodzi. Wygląda na to, że trzy lata jakie spędzili z Chrystusem, nie odniosły pożądanego skutku.

Ale Bóg, który jest Panem nieba, ziemi i morza, a także wszystkiego co w nim żyje, udaremnił ich zamiary i dlatego tej nocy „nic nie złowili”. Gdyby połów był obfity, pewnie ten sukces tak by ich zafascynował, że kto wie czy nie na stałe, wróciliby nad Jezioro Genezaret. Tymczasem otrzymali wystarczająco poglądową lekcję. Ich niepowodzenie i wynikająca stąd frustracja nie wzięły się z braku umiejętności i zdolności (te pewnie posiadali i to w nadmiarze), ale z nieposłuszeństwa woli Bożej. A ta sprowadzała się do tego, aby w pierwszej kolejności wypełniali swoje powołanie.

Nie znaczy to, że nie powinni byli w ogóle łowić. Z czegoś przecież musieli żyć i utrzymywać swoje rodziny. Chodziło jednak o to, aby nie czynili tego kosztem powołania. Nie rezygnowali z niego, nie zaniedbywali daru jaki Bóg w nich włożył.

Historia ta jest wielkim pouczeniem, także ku przestrodze dla nas. Nie może być tak, że cały talent jaki ktoś otrzymał np. talent muzyczny, wokalny, organizacyjny, nauczania, budowania itp. w całości sprowadza się do przysłowiowego „łowienia ryb”. Powtarzam, względy dla których to czyni są zrozumiałe. Musi jednak jednocześnie pamiętać, od kogo pochodzą te i inne zdolności i komu mają być w pierwszej kolejności i z wdzięcznością ofiarowane. Nastawienie zainteresowania wyłącznie na połów spowodować może, że pomimo posiadanych talentów, błyskotliwości, będzie musiał stanąć twarzą w twarz z faktem, że „nic nie złowił”. Taka noc może nastąpić !

Filozofia współczesnego świata usiłuje takim myśleniem zdominować nasze życie, naszą codzienność, aby „łowienie ryb” zepchnęło na dalszy plan, albo w ogóle wyeliminowało powołanie duchowe.

Gdy wracamy z pracy po wielogodzinnym wysiłku fizycznym i psychicznym, na dodatek często zestresowani, niekiedy nie potrafimy już nawet myśleć, nie mówiąc o robieniu czegokolwiek zgodnego z powołaniem. Wyczerpani kładziemy się spać, rano wstajemy i śpieszymy do pracy, wracamy zmęczeni, kładziemy się spać... I tak z dnia na dzień, coraz szybciej kręci się karuzela naszego życia. A równocześnie z jej coraz szybszymi obrotami, gdzieś w naszym duchu mocniej i mocniej odzywa się przeświadczenie o zaniedbaniach naszego powołania.

Nie mam gotowej recepty na to, co i jak zrobić aby zachować właściwe proporcje między „łowieniem ryb” i wypełnianiem swego powołania. Jest to coś bardzo indywidualnego i osobistego. Nie da się stosować szablonów. Mogę jedynie zauważyć, że źródłem szczęścia człowieka i jego wewnętrznej satysfakcji jest odpowiedź na powołanie.
 


dnia 28.07.2007 13:46 2016 czytań · Drukuj


Mp3 Player




Czy Polacy są tolerancyjni wobec innych wyznań

Tak

Nie

Nie mam zdania





Copyright Radmin© czerwiec 2006
Główna  Czytelnia  Biblia  Poezja  Zasady wiary  Dekalog  Słownik  Współpraca  Polityka prywatności  Kontakt

Prosimy o przestrzeganie praw autorskich. Przedruki dozwolone wyłącznie po uzyskaniu zgody Ewangelista.pl
Przedstawione materiały są zgodne z zasadami naszej wiary, nie jest to jednak jednoznaczne z pełnym poparciem prywatnych postaw i zasad wiary
poszczególnych autorów oraz prezentowanych przez nich poglądów.

PHP-Fusion PL

4,729,168 unikalnych wizyt od czerwca 2006

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.


Treść reklam nie zawsze pokrywa się z poglądami Redakcji.